Czar współczesnej sztuki

Nie przepadam za tzw. sztuką nowoczesną. Bynajmniej nie dlatego, że prawie wszyscy współcześni artyści (przez który to termin rozumiem poważnych i uznanych kapłanów sztuki wysokiej, nie rozwrzeszczanych dostawców komercyjnej papki), z którymi zdarzyło mi się w życiu rozmawiać, okazywali się nieukami lub półgłówkami, choć z drugiej strony byli na ogół dość sprytni, jeśli chodziło o wyciąganie kasy z instytucji publicznych. Nie mam też z dzisiejszą sztuką problemów estetycznych: nie odstręcza mnie patrzenie na szarlatanerię bądź rzygi – jedno i drugie, jeśli dobrze zaaranżowane, może być interesujące. Nie, główny problem z artystami i sztuką współczesną mam jako podatnik: mało który producent sztuki współczesnej utrzymuje się dziś z tego, ile ze swych odchodów sprzeda. Za pokazywanie w galeriach jego „dzieł” płaci mu państwo, samorządy, unia – czyli politycy bądź urzędnicy. Płacą oczywiście nie z pieniędzy swoich, lecz z tego, co zabiorą durniom, którym chce się w Polsce normalnie pracować i płacić podatki.

Takim jak choćby handlowcy z Kupieckich Domów Towarowych, których sklepy Hanna Gronkiewicz-Waltz eksmitowała pod budowę Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Ohydny klocek stanie w miejscu wymarzonym na normalną, komercyjną, dochodową inwestycję, zapłaci zaś za niego każdy warszawiak, tak jak zapłacił i wciąż płaci (po kilkadziesiąt tysięcy rocznie) za kuriozalną palmę Rajkowskiej (tej samej, której miasto Poznań dało teraz pół miliona na promujący islam i islamizm minaret). Jeszcze fajniej robi się, gdy sobie uświadomimy, co będzie w środku muzeum. Bo sztuka najnowsza to pojęcie pojemne i może obejmować zarówno zwłoki chińskich więźniów politycznych obdarte ze skóry i pokazywane dla rozrywki znudzonym Europejczykom, jak i Katarzynę Kozyrę biegającą po męskich łaźniach z przyprawionym penisem.

Ale kto wie, może władze stolicy rzeczywiście pójdą na całość i wystawią np. jakieś dzieła Tinkebell? Modna ostatnio holenderska performerka robi rzeczy niezwykłe nawet jak na artystkę: publicznie przerabia zabite przez siebie zwierzęta domowe (psy, koty, świnki morskie i chomiki) na zabawki i przedmioty codziennego użytku. I wystawia je w galeriach. Równolegle kręci filmy edukacyjne, pokazujące początkującym psychopatom artystom, jak zrobić ambitne dzieło sztuki współczesnej choćby z niepozornej świnki morskiej:

Kariera Tinkebell w mediach zaczęła się od skandalu, który wybuchł po tym, jak złamała kark swojemu kotu (miał, jak twierdziła, depresję), obdarła go ze skóry i zrobiła sobie z niej torebkę. Happening wywołał w internecie spory odzew (zwłaszcza ze strony bojowników o prawa zwierząt), co zapewniło artystce darmowe publicity i duuuuże fundusze na nowe zwierzątka. Wkrótce Tinkebell całkowicie przekwalifikowała się na kuśnierstwo i wypychanie, czego dowodem kolejne arcydzieło: nowatorskie połączenie psa i kota, którego funkcji nie potrafię nawet sobie wyobrazić:

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=a5cTlWu2fsY]

Wybór niszy okazał się niezwykle trafny: Tinkebell stała się sławna, zwłaszcza w środowiskach rakarzy. Na szczęście za dostawy świeżego mięska dla młodej naśladowczyni Jame’a Gumba płaci na razie podatnik holenderski, a nie polski. Choć z drugiej strony nie wiadomo, czy to się aby nie zmieni, gdy ktoś w warszawskim ratuszu usłyszy o topowej zachodniej artystce…



inne serwisy

  • pat

    jestem lewakiem ale dla ciebie kobieto wprowadzilbym kare smierci

  • http://www.galeriamelange.pl Melanż

    Pat, jadłeś kiedyś coś u Wietnamczyka? Jeżeli tak, to żądza zabicia tej Holenderki za kota pachnie mi hipokryzją.
    Co nie zmienia faktu, że po obejrzeniu tych filmów chce się wymiotować, a nazwa „sztuka” w odniesieniu do tego, co ta kobieta robi, jest co najmniej nadużyciem.

  • http://buiosu.wordpress.com buiosu

    Holandia zaczyna mi przypominać coś jak nowoczesną puszkę Pandory w kontekście norm moralnych. Homoseksualizm, laicyzacja (kościoły zamieniane w hotele, dyskoteki etc.; choć czy islam tam również się nie rozprzestrzenia?), narkotyki (wymieniam z zasady, pomińmy dyskusję na ten temat), nie tak dawno partia pedofilów, teraz coś z pogranicza sztuki mocno niecodziennej i zwykłego bestialstwa i [tutaj wymień parę epitetów zawiedzionego ludzkością człowieka]. Oczywistym jest, że nie tylko tam i nie tylko to wszystko się dzieje, ale tęsknię za czasami, kiedy Holandia kojarzyła się głównie z serami i tulipanami. No, ew. z Sensation ;]. Teraz ten kraj (a przynajmniej jego medialny obraz) jest moim zdaniem niezbyt ciekawy, to co się tam dzieje stanowi pewne zagrożenie dla integralności ludzkiej natury.

  • http://moon5.wordpress.com Moon

    Czy zabijanie zwierząt domowych nie jest tam karalne? Nie rozumiem tej sytuacji. W Polsce to jest karalne.

  • rosku

    jak dla mnie kobita jest zwyklym garbarzem, w dodatku do kitu garbarzem, strasznie niedbale szyje.
    ale sztuka to bym tej profesji nie nazwal, chociaz w pewnym sensie wszystko nia jest;)

  • http://lysakowski.wordpress.com Tomek Lysakowski

    Moon, odpowiem tak, jak odpowiedziałby Hegel: widocznie nie jest karalne, skoro dziewczynka robi to, co robi.
    Inna rzecz, że w Holandii sporo jest praw, które nie są tam specjalnie egzekwowane. Mało kto zdaje sobie sprawę, że narkotyki są tam wciąż nielegalne, a eutanazję zalegalizowano dopiero w 2002 (mimo że wykonywaną ją od lat 70-tych).

  • http://moon5.wordpress.com Moon

    Zrobiła więc eutanazję choremu kotkowi domowym sposobem. Szokuje tamtejsze prawo albo jego nieegzekwowanie.

  • wYkOp

    WYKOP KUR W A !!!11111111111111111jedenjeden

  • Tym

    I po co mieszać do tego politykę? Najwyraźniej nie masz pojęcia czym jest sztuka nowoczesna, bo byś takich – przepraszam – głupot nie pisał.
    Mogę tylko odesłać do pierwszego lepszego źródła jakim jest wikipedia:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Modernizm_(sztuka)

    Nie wiem czy ta tinkecośtam rzeczywiście morduje zwierzęta w imię pseudo-sztuki, czy też jest taka sama bzdura jak głoszone 2 lata temu we wszystkich media informacje jakoby pewien Nikaraguańczyk zagłodził w muzeum psa (co okazało się nieprawdą). W każdym razie wrzucanie jej do jednego worka z Cézannem, Gauguinem, czy choćby Starowieyskim to dowód potwornej IGNORANCJI proszę pana.

  • Aśka

    Moon – jak by kot był śmiertelnie chory to może jakoś jeszcze bym zrozumiała, choć w takim razie idzie się do weterynarza, a nie zabija się samemu.

  • Aśka

    Tym – a gdzie Łysakowski porównuje Tinkebell do Gaudiego , chyba czas na nowe okulary to ja nigdzie tego nie widzę.

  • http://lysakowski.wordpress.com Tomek Lysakowski

    Mr Tym, proszę mi uwierzyć, nie mam naprawdę najmniejszych problemów z Cézannem, Gauguinem, czy Starowieyskim – wszyscy trzej doskonale się sprzedają i żaden z nich nie drenuje mi portfela, w przeciwieństwie do takiej Rajkowskiej z jej palmą czy Gronkiewicz-Waltz z jej nowym muzeum.
    A drugiej strony fakt, że wszyscy trzej już nie żyją, też może mieć tu pewne znaczenie…

  • http://lysakowski.wordpress.com Tomek Lysakowski

    Aśka, dzięki za szybką obronę :)

  • LoL

    LoL, rodzice to jej nie bili, ale na 100% Nap******li ją po głowie. Skąd w niej taki sadyzm ?? Może to zachodnia wersja „Domowego Przedszkola”, u nas była Pani Magda(??), która robiła z dziećmi różne rzeczy, z niczego, a na zachodzie wygląda TO tak ??

  • Łukasz

    „Za kasę naszą i waszą” -kim jesteście wy, my rozumiem, że czytelnikami, tak?

    „Nie lubię sztuki nowoczesnej” -więc po co o niej piszesz?

    „prawie wszyscy tzw. artyści (przez który to termin rozumiem poważnych i uznanych kapłanów sztuki wysokiej, nie rozwrzeszczanych dostawców komercyjnej papki), z którymi zdarzyło mi się w życiu rozmawiać, okazywali się nieukami lub półgłówkami”
    -tani sposób na budowanie swojej pozycji w oczach czytelnika, chociaż jeśli wczytać się trochę mocniej, szkoda że tylko z „tzw. artystami” dane jest Ci obcować. Przykro mi.

    „Nie mam też z dzisiejszą sztuką problemów estetycznych: nie odstręcza mnie patrzenie na szarlatanerię bądź rzygi – jedno i drugie, jeśli dobrze zaaranżowane, może być interesujące.”
    -więc jaki masz problem z kotopsem?

    „Płacą oczywiście nie ze swojej kasy, tylko z tego, co zabiorą frajerom, którzy są na tyle głupi, że chce im się w Polsce uczciwie pracować i płacić podatki.” To ja już nie wiem do kogo masz pretensje. I co znaczy uczciwie pracować? Każdy ma budować domy z cegieł? Uważasz się za frajera? Zupełnie niepotrzebnie. Mało to logiczne. Twoje wyznanie brzmi trochę jak lament faceta, który zmarnował sobie życie.Zawsze możesz zacząć od nowa. Zostań artystą, nic nie robisz, a miliony same wpływają na konto.

    „byli na ogół dość sprytni, jeśli chodziło o wyciąganie kasy z instytucji publicznych” -przykleiłeś im łatę lisa, sprytne choć tanie. Tania propaganda z serii stwórzmy najpierw sobie wroga. My dobrzy, oni źli! Naprawdę tak postrzegasz świat? O i wyjaśniło się skąd my w tytule, kolejny tani chwyt, że niby masz swoich wyznawców, tak? Pamiętaj: tłum jest zawsze głupi!

    „na normalną, komercyjną, dochodową inwestycję” -co znaczy normalna, komercyjna, dochodowa inwestycja? Instalacja Christo ustawiona w Nowym Jorku przyniosła miastu kilkaset milionów dolarów. 7500 bram nie jest ani normalne, ani „dochodowe” (w twoim rozumieniu tego słowa), komercyjne też nie. Jednak owe bramy były dla wielu wystarczającą zachętą by odwiedzić nowy Jork, wynająć hotel, zapłacić za bilet, kupić hot-doga itd. o prestiżu miasta nie wspomnę. Może należałoby być bardziej ambitnym, światłym, wszak złote tarasy już mamy i co z tego wynika? Chciałbyś drugie? Spełniają twoje wymagania idealnie.

    „tak jak zapłacił i wciąż płaci (po kilkadziesiąt tysięcy rocznie) za kuriozalną palmę Rajkowskiej”
    -to naprawdę niezbyt dużo za utrzymanie charakterystycznego turystycznie miejsca w mieście. I naprawdę palma na siebie zarabia, chociaż by to zrozumieć musiałbyś wyjść ze schematu normalnej komercyjnej dochodowej inwestycji. Proponuję popytać znajomych z zagranicy (tych którzy byli w Warszawie rzecz jasna) co zapamiętali. Palma zajmuje naprawdę wysokie miejsce.

    „Bo sztuka najnowsza to pojecie pojemne i może obejmować…Katarzynę Kozyrę biegającą po męskich łaźniach z przyprawionym fiutem.”
    -rzygi Ci nie straszne, więc może Kozyrę przeżyjesz.

  • pietro

    LOLZ :D gdzie takiego koto-psa można kupić? ale byłby wkręt na imprezie po kilku głębszych xD xD

  • mondry

    To że jest to gówno nie sztuka to wiemy wszyscy, ale nie mieszajmy w to KDT. To ze na miejscu ktore sobie złodzieje z KDT wybrali na swoja siedzibe chce sie wybudowac MIEDZY innymi (bo glownie chodzi o stacje METRA) jakas galerie sztuki to nie znaczy ze trzeba bylo ta beznadziejna hale zostawic. Dobrze ze wykopali bandytów i złodziei.

  • waw

    fajna dupa:)

  • http://www.majlo.anglista.org majlo

    Pat, zgoda w 100%. :)

  • SworN

    Jakbym spotkal ta kretynke na ulicy te bym jej skrecil kark przykrecil kolka i obdarl ze skory.Sztuke to bym jej z mordy zrobil.

  • http://cienkopis.wordpress.com/ abf

    Jak Szanowny Autor bloga woli pełnowartościowe artystki pokroju Justyny Steczkowskiej, Edyty Górniak, Doroty Robaczewskiej, które zarabiają sprzedając swoje produkty i swój wizerunek, to nie pozostaje mi nic poza współczuciem.
    Co do postrzegania artyzmu jako psychopatii, ma Pan sporo racji, bo twórczość rodzi się z patologii, która daje inny punkt odniesienia do rzeczywistości. I szczerze powiedziawszy ja się czuję bezpieczniej wiedząc, że twórca sobie tworzy, a nie zabija ludzi. Zakładając, że na „sztukę nowoczesną” może iść ułamek tysięczny Pańskiego podatku, transakcja wydaje się być zupełnie korzystna.

  • http://buiosu.wordpress.com buiosu

    Abf, dlaczego autorowi wciskasz Steczkowską, Górniak i Rabczewską, jeszcze traktując je z ironią jak pełnowartościowe artystki? Zakładając, że stopień artyzmu jest dwuwymiarową płaszczyzną, zestawiasz ze sobą dwa dna – pseudoartyzm i ‘sztukę’ konsumpcyjną. Jednocześnie mogą mieć zwolenników, to muszę oddać i temu nie przeczę. Ale przeciwstawiasz skrajność skrajności, przy czym obie te rzeczy są wbrew pozorom bardzo do siebie podobne. A chodzili i chodzą po świecie artyści, którym nie brak piątej klepki, nie tworzą dla pieniędzy, a umysł i emocje pozwalają im z użyciem ‘normalnych’ środków uzyskać niesamowite bądź szokujące twory…

    Chciałbym iść w Poznaniu na jakąś wystawę ‘sztuki’ i na jedną z instalacji napluć lub położyć surowe jajko. Ciekawe, czy zostałbym odebrany jako ignorant i profan, czy jako awangardowy prowokator?

    Parę tygodni temu w Poznaniu odbyły się ‘artenalia’. Znajomy sąsiada zakwalifikował się do wystawy z taką oto instalacją: do progu poprzybijane surowe kurczaki, w nie powtykane wibratory.

    A tu coś innego w chwili, gdy niby bez obrazy ludzkości nie można już nic osiągnąć:
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dwaj-bracia-zamieszkali-na-scianie-budynku—zobacz-film,wid,11358375,wiadomosc_video.html

    Pozdrawiam.

  • informacja

    Drogi Panie Łysakowski, sposób, w jaki wypowiada się Pan o niektórych artystach, choćby Katarzynie Kozyrze, każe mi sądzić, że nie rozumie Pan i nie chce zrozumieć ich przekazu. Każdy buntujący się przeciwko zabijaniu zwierząt na zlecenie artysty a jednocześnie wcinający hamburgery to hipokryta. I właśnie tę hipokryzję ujawniają dzieła (które Pan ironicznie obejmuje cudzysłowem). O ile jestem się w stanie zgodzić, że płacenie z publicznych pieniędzy artystom jest nie fair, to z Pańską wizją artystów, którzy dla rozgłosu wchodzą do toalety z kamerą – już nie. Jeśli mógłbym coś Panu poradzić, to tylko to, żeby na tematy, o których Pan pojęcia nie ma, po prostu nie wypowiadał się.

    Pozdrawiam

  • name

    sztuka typu wysmarowania się gównem albo wsadzania w dupę mikrokamery
    ale holendrzy są pojebani

  • http://www.scholar-online.pl Störungsquelle

    i tu sie pojawia pytanie: co to jest sztuka i czy to jest jeszcze sztuka…

  • http://buiosu.wordpress.com buiosu

    Pozwolę się znowu wciąć:

    „Każdy buntujący się przeciwko zabijaniu zwierząt na zlecenie artysty a jednocześnie wcinający hamburgery to hipokryta.”
    A jeżeli ktoś buntuje się zarówno przeciwko zabijaniu zwierząt na zlecenie artysty jak i wcinaniu hamburgerów?
    Jestem mięsożercą, ale uważam, że zwierzęta powinno się traktować z godnością i zabijać jedynie wtedy, kiedy jest to koniecznością – dla pokarmu, ew. żeby wytworzyć jakiś fragment ubioru (nie mówię o zaspokajaniu ‘potrzeb’ ludzi z ‘wyższych sfer’). W obliczu tego należy się zastanowić, na ile działalność Tinkebell jest czymś koniecznym – czy przekaz, jaki chciała wystosować, można było uzyskać w inny sposób; i czy w ogóle było to konieczne?

    „I właśnie tę hipokryzję ujawniają dzieła (które Pan ironicznie obejmuje cudzysłowem).”
    Zło nie usprawiedliwia zła, łącząc ten cytat i powyższe konstatacje.

    Pozdrawiam.

  • informacja

    „A jeżeli ktoś buntuje się zarówno przeciwko zabijaniu zwierząt na zlecenie artysty jak i wcinaniu hamburgerów?”

    tego nie dotyczy przekaz, ale chyba łatwo się domyślić, prawda?

    „Jestem mięsożercą, ale uważam, że zwierzęta powinno się traktować z godnością i zabijać jedynie wtedy, kiedy jest to koniecznością – dla pokarmu”

    Zabijanie z szacunkiem? I hipokryzję tego poglądu wytyka autorka piramidy zwierząt. Jak widać skutecznie wywołuje dyskusje, niestety na razie na takim poziomie. Jest okazja, żeby się zastanowić, czy rzeczywiście masowe mordy na zwierzętach traktowane przez Pana, jako konieczność są etycznie dopuszczalne, natomiast mord na zlecenie artysty już nie. Żeby czuć się lepszym człowiekiem każdy wymyśli sobie jakieś usprawiedliwienie, zrobi wszystko, żeby nie spojrzeć prawdzie w oczy. Nie bądźmy śmieszni: na ile interesuje Pana los zwierząt? Na tyle, na ile ktoś z pięknego domowego futrzaka nie zrobi torebki? Przekonywanie się nawzajem co do słuszności lub nie, nie ma sensu, bo to nie jest sprawa wiedzy, czy intelektu tylko odwagi.

  • Pokrakk

    Traktujemy zwierzęta jak zabawki, jak przedmioty – chcielibysmy móc pobawić się nimi, zaspokoić swe zachcianki a potem wyłączyć, odłożyć na półkę, zapomnieć a gdy się znudzą wyrzucić i kupić nowe… Niestety zwierzęta domowe wymagają stałej obsługi, co dla wielu jest poważnym problemem. Nie można mieć czegoś za darmo – jesli chce się mieć przyjaciela, trzeba o niego dbać, o czym zdaje się wielu ludzi zapomina lub po prostu nie chce pamiętać ukazując w pełni swą niedojrzałość – i to jest właśnie owo przesłanie pani Tinkebell (wyjaśnienie dla opornych). Sztuka musi wzbudzać emocje – chyba że chce dzielić los landszafcików i płaskorzeźby afrykańskiej w sklepach z ładnymi rzeczami, na które nikt nie patrzy inaczej niż na wypełniacze przestrzeni. By coś przekazać, trzeba najpierw zwrócić uwagę. I to – jak widać – nie jest owej artystce obce. Jestem na tak – naprawdę, rzadko coś ze sztuki współczesnej do mnie trafia – ale to jest właśnie to. A zwierzęta? To przecież TYLKO wypełniacze przestrzeni, nieprawdaż?

  • Aśka

    „Nie można mieć czegoś za darmo – jesli chce się mieć przyjaciela, trzeba o niego dbać” a jak zachoruje na „depresje”, to skręcamy mu kark i robimy sobie „gustowną torebkę”, a co ma się zmarnować .
    „odłożyć na półkę, zapomnieć a gdy się znudzą wyrzucić i kupić nowe” taa Tinkebell miała kota, zaniedbywała go, zachorował na depresje, zrobiła z niego eksponat sztuki współczesnej, i teraz kupuje (albo dostaje) inne zdechłe zwierzęta i już gotowa nowa wystawa…

  • wnerwiony jan

    POWINNO SIĘ JEJ ZROBIĆ TO SAMO. Powinna zginąć w okrutny i bolesny sposób i zostać wypchana
    nie zasługuje na życie, morderczyni!

  • tak się składa, że artystka :)

    Z artystów robimy teraz wrogów publicznych nr 1, co?:)

  • zieutek

    Sprawa nie jest nowa. Hitler był malarzem.

  • http://mevsworld.wordpress.com Boy in a Hat

    Jak to jest sztuka, to ten kot faktycznie miał depresję. To jest co najwyżej chore i uśmiech ten artystki mówi, że chętnie zrobiła by to samo ze swoimi sąsiadami.

  • http://buiosu.wordpress.com buiosu

    „Zabijanie z szacunkiem? I hipokryzję tego poglądu wytyka autorka piramidy zwierząt.”
    Imputujesz mi hipokryzję pijąc do „zabijania z szacunkiem”? Czy mam przez to rozumieć, że Twoim zdaniem nie ma czegoś takiego jak zabójstwo z szacunkiem? Zatem rozmijamy się światopoglądowo, uzasadnij tu hipokryzję proszę.

    „Jest okazja, żeby się zastanowić, czy rzeczywiście masowe mordy na zwierzętach traktowane przez Pana, jako konieczność są etycznie dopuszczalne, natomiast mord na zlecenie artysty już nie.”
    „Masowe mordy” brzmi równie groźnie co „skręcenie karku kotka”. Tu i tu wyrazy narzucają wizję bezdusznego, karygodnego postępowania – ważne żeby pamiętać, że nie wszystko tak można nazwać. Masowych mordów – czy raczej ‘bestialstwa’ wobec zwierząt w trakcie ich życia w hodowli i w trakcie uboju – absolutnie nie popieram. Jednocześnie mam na względzie, co wyżej napisałem – dla pożywienia jest to konieczne, najważniejsze by znaleźć rozwiązanie łączące zaspokojenie tych potrzeb (optymalne, nie na wyrost, jak to bywa, że ktoś kupuje wspomnianych hamburgerów 10, nawpycha się ośmiu i jeszcze dwa wyrzuci do śmieci), oraz szacunek do zwierząt jako do również żywych i czujących stworzeń. Jak powiedziałem wcześniej – zło nie usprawiedliwia zła – stąd nie próbowałbym uzasadniać rzekomego artyzmu Tinkebell od tylca (vide niektórzy teiści albo ateiści: „nie możesz udowodnić nieistnienia (istnienia) Boga, ergo Bóg istnieje (nie istnieje)”). Również dodałbym, że skoro zło nie usprawiedliwia zła, to chęć ekspresji tym bardziej. A za taką pojmuję skręcenie karku kotu i potraktowanie go bardziej jako zabawkę, tak samo jak pozszywanego kota i psa czy chomika sterowanego falami radiowymi; przedmiot urzeczywistnienia swoich wizji, aniżeli żyjącą istotę. Takie zachowanie porównałbym spokojnie do napisanych przez Pana „masowych mordów”, jeżeli miał Pan na myśli takie rozwinięcie, jakie napisałem. Obu rzeczy nie popieram. Jednocześnie jest ‘cień’ który może jej postępowanie – częściowo – usprawiedliwić – właśnie zabójstwo z szacunkiem, lub wykorzystanie już martwych zwierząt.

    „na ile interesuje Pana los zwierząt? Na tyle, na ile ktoś z pięknego domowego futrzaka nie zrobi torebki? Przekonywanie się nawzajem co do słuszności lub nie, nie ma sensu, bo to nie jest sprawa wiedzy, czy intelektu tylko odwagi.”
    Uważam że ani intelektu ani odwagi, prędzej wiedzy właśnie; nasz światopogląd połączony jest z wiedzą każdego z nas i na jego bazie można sobie samemu stwierdzić, czy coś jest słuszne czy nie.
    Los zwierząt nie jest mi obojętny. Ukróćmy ten konkretny wątek, i tak na tej stronie jedyne, co mam, to słowa. Może Pan mi wierzyć lub nie.

    „Traktujemy zwierzęta jak zabawki, jak przedmioty – chcielibysmy móc pobawić się nimi, zaspokoić swe zachcianki a potem wyłączyć, odłożyć na półkę, zapomnieć a gdy się znudzą wyrzucić i kupić nowe… Niestety zwierzęta domowe wymagają stałej obsługi, co dla wielu jest poważnym problemem. Nie można mieć czegoś za darmo – jesli chce się mieć przyjaciela, trzeba o niego dbać, o czym zdaje się wielu ludzi zapomina lub po prostu nie chce pamiętać ukazując w pełni swą niedojrzałość – i to jest właśnie owo przesłanie pani Tinkebell (wyjaśnienie dla opornych).”
    Animacja i grafika komputerowa (2D, 3D) pozwala obecnie uzyskać obrazy niemal w stu procentach realistyczne. Powstają ‘drukarki’ wytwarzające trójwymiarowe obiekty…

    „Sztuka musi wzbudzać emocje – chyba że chce dzielić los landszafcików i płaskorzeźby afrykańskiej w sklepach z ładnymi rzeczami, na które nikt nie patrzy inaczej niż na wypełniacze przestrzeni. By coś przekazać, trzeba najpierw zwrócić uwagę.”
    … a już sama grafika 2D czasem wystarczy, by kimś mocno wstrząsnąć. Na Wykopie – coraz rzadziej, ale nadal – pojawiają się galerie i pojedyncze obrazy prezentujące różnorakie kampanie lub ich projekty. Niektóre potrafią oddziaływać na zmysły o wiele intensywniej niż zdeformowany mechanicznie zwierzak. Zresztą – te zwierzaki uderzają niemal jedynie w ‘część umysłu’ powiązaną z moralnością.

    „POWINNO SIĘ JEJ ZROBIĆ TO SAMO. Powinna zginąć w okrutny i bolesny sposób i zostać wypchana
    nie zasługuje na życie, morderczyni!”
    Polecam ochłonięcie.

    „Z artystów robimy teraz wrogów publicznych nr 1, co?:)”
    Z artystów? Każdy z nas pewnie zna wielu i szanuje, dlaczego od razu „z artystów”;)…

    Pozdrawiam.

  • tak się składa, że artystka :)

    Btw. masz przestarzałe informacje o Muzeum Sztuki Współczesnej w Wawie

    http://bryla.gazetadom.pl/bryla/1,85301,6863202,Ostateczny_projekt_Muzeum_Sztuki_Nowoczesnej.html

    A Rajkowska jest naprawdę niezłą artystką – jej czy jej palmy sie nie czepiaj, nawet jeśli Twoje gusta są inne.

  • Aśka

    „jej czy jej palmy sie nie czepiaj, nawet jeśli Twoje gusta są inne” czyli jeżeli komuś coś się nie podoba, to nie powinien tego krytykować ?

  • chrum

    są ludzie którzy nie jedzą mięsa, nie noszą skorzanych butów, torebek itp, kochają zwierzeta wiec dla takich ludzi ona jest sadystką. Chyba co poniektórzy chcą jej bronić, nie wiadomo z jakiego powodu. jest takie kolokwialne powiedzenie – nie róbmy z gowna czekolady. To jest shit- nie wiadomo co, nie wiadomo co ona chce tym przekazac, chyba tylko to że wystarczy odwalić cos takiego jak ona i zawsze znajdzie sie banda oszołomów ktorzy stwierdzą ze jest fajne. To nawet nie ma na celu zszokować by się zastanowić nad zyciem, tym co nas otacza, nie widze w tym nic godnego uwagi.
    ale ja się nie znam..może za rok zobaczymy te torebki w vogue

  • informacja

    Nie znasz się. :)
    Pozdrawiam!

  • http://moon5.wordpress.com Moon

    To skrajna patologia nie sztuka, o wiele większa niż obrzucanie się surowym mięsem czy g… .

  • Pingback: Wykop effect « Hardcore dla myślących

  • tak się składa, że artystka :)

    Krytyka zawsze jest wskazana, ale cały wpis zione oparami o smaku i zapachu „sztuka-współczesna-jest-ble-a-większość-artystów-to-oszołomy-lub-oszuści”.
    No sorry – to juz nie jest krytyka, to jest jazda w złym kierunku.
    Sama sugestia, że Rajkowska wyciąga od ludzi kilkadziesiąt tysięcy złotych za swoją palmę, albo też ‘konserwację’ palmy jest niefajna. Niepochlebne słowa nt. Muzeum Sztuki Współczesnej też sugerują, że sztuka współczesna (czyli zwyczajnie – sztuka) dla autora mogłaby nie ostnieć i jest gorsza od komerchy. Autor wręcz sugeruje, że lepiej by było, aby przeciętny Kowalski w ogóle przestał kojarzyć słowo „galeria” z ośrodkiem kultury, a zaczął ja kojarzyć głównie z ośrodkiem konsumpcji. To się normalnie w głowie nie mieści.

    Z tego co wiem ‘kuriozalna’ palma Rajkowskiej jest w zasadzie pozytywnie odbierana. A to, że w Poznaniu projekt minaretu wywołał dyskusję już można zaliczyc jako sukces, bo czy mi się wydaje, czy jednym z głównych zamierzeń takich projektó JEST wywoływanie dyskusji, czyż nie?
    Rajkowska jest ogólnie dość optymistycną artystką, która tworzy ‘dla ludzi’ – świadczy o tym rónież jej Dotleniacz, który ostatecznie został ‘wchłonięty’ przez blokowe środowisko i opłakiwany, gdy przyszła pora jego likwidacji.
    A palma w Warszawie mnie bawi i nastraja pozytywnie, dlatego, że jest tak egzotyczna i przez tą egzotyczność często mimowolnie staje się obiektem dyskusji lub ‘zawłaszczania’ jej, aby patronowała jakiejś stronie lub frakcji podczas publicznej dysputy. W takiej sztuce nie chodzi tylko o efekt wizualny.

    A co do Tinkebell – nie popieram mordowania zwierząt dla sztuki… z drugiej strony Tinkebell ma ileśtam racji. Nie będę w to głęboko wnikać, ale nie zgadzam się, żeby nazywać to ‘skrajną patologią’ albo wyzywać tych, co próbują znaleźć sens w tym rodzaju sztuki od oszołomów. Sztuka ma penetrować równiez najgorsze zakamarki naszego umysłu (tak, ta sztuka ejst o ludziach, nie o zwierzętach), a czasami na człowieka może zadziałać tylko skrajny szok lub oburzenie. Nasze reakcje na tego rodzaju sztukę czy też ‘sztukę’ mówią dużo o NAS a nie o Tinkebell, jakkolwiek okrutnie i nieludzko potraktowała swojego kota. Jej torebka budzi obrzydzenie, bo widzieliśmy cały proces ‘przejścia’ od żywego kota do martwej torebki… Dziwnym sposobem piękna torba z anonimowej krówki nie wzbudza powszechnej odrazy, a wręcz u większości wywołuje chęć jej posiadania. Są ludzie, którzy unikają jakichkolwiek produktów życia lub pracy ofiarowanej nam przez zwierzęta (choć w zasadzie jest niemożliwe albo też bardzo trudne) i ich można posądzić o najmniejszą hipokryzję, jednak jestem prawie pewna, że najwięksi krzykacze krzyczą głównie dlatego, że „zabiła kochane zwierzątko domowe”, a nie dlatego, że „zabiła zwierzę”. Takie myślenie jest bardzo niepoprawne i bardzo niebezpieczne. Obnaża płytkośc naszego myślenia.

  • tak się składa, że artystka :)

    „Animacja i grafika komputerowa (2D, 3D) pozwala obecnie uzyskać obrazy niemal w stu procentach realistyczne. Powstają ‘drukarki’ wytwarzające trójwymiarowe obiekty…”

    I tu dochodzimy do pewnego klina – czy ktoś stąd właściwie widział to video? Ja nie, więc ciężko stwierdzić, czy Tinkebell rzeczywiscie zabiła swojego kota. Może zabiła – ale ciężko jest dyskutować o czymś, czego się właściwie nie widziało. A może to jest mistyfikacja, coś jak osławione swego czasu „Bonsai Kittens”?

    Skóry kocie czy chomicze nie jest tak trudno znaleźć – wypychacze zwierząt od jakiegoś czasu oferują wypchanie zmarłych ulubieńców, ale zdarza się, że właściciele w końcu rozmyślają się i albo odwołują zamówienie albo w ogóle nie zgłaszają się po gotowy ‘produkt’. Oglądałam swego czasu program o tym – gdzieś blisko połowa wypchanych domowych pieszczochów ostatecznie kurzy się w magazynach. Moim zdaniem to też lekko przerażające, ale przynajmniej te zwierzęta już nie żyły… za to widziałam swego czasu okropny film z farmy futrzarskiej gdzieś w Chinach (wiele ich futerek ląduje u nas) – biedne, przerażone zwierzę zostaje najpierw porażone prądem, a potem – nie zważywszy na to, czy jeszcze żyje czy nie – zdzierana jest z nich skóra. Wiele tych zwierzaków, wyrzucanych na górkę ‘odpadów’ łypie jeszcze zakrwawionymi oczami… Straszne. Łatwiej jest oglądać ‘popisy’ Tinkebell i oburzać się na nią jedną, niż wyobrazić sobie ogrom ludzkiego okrucieństwa, kreowanego również z naszym udziałem…

  • http://buiosu.wordpress.com buiosu

    „I tu dochodzimy do pewnego klina – czy ktoś stąd właściwie widział to video? Ja nie, więc ciężko stwierdzić, czy Tinkebell rzeczywiscie zabiła swojego kota. Może zabiła – ale ciężko jest dyskutować o czymś, czego się właściwie nie widziało. A może to jest mistyfikacja, coś jak osławione swego czasu “Bonsai Kittens”? (…)”
    To wtedy nie ma (a w przypadku wypychaczy prawie nie ma) problemu z działalnością Tinkebell ;].

    „Straszne. Łatwiej jest oglądać ‘popisy’ Tinkebell i oburzać się na nią jedną, niż wyobrazić sobie ogrom ludzkiego okrucieństwa, kreowanego również z naszym udziałem…”
    No łatwiej, łatwiej…
    A tego ogromu w Internecie też od groma, choćby trzy:
    http://www.peta.org/feat/ChineseFurFarms/index.asp
    http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=mM6N26H4JEI
    http://www.toz.gorzow.com.pl/?mod=news&cID=153

    Może też jednak, po powyższych, warto dla przypomnienia sobie obejrzeć i okrucieństwo ludzi wobec ludzi:
    http://www.liveleak.com/view?i=5e1_1199622703
    http://www.liveleak.com/view?i=0db_1245519048
    No. Tak dla równowagi, żeby szaleńczy obrońcy zwierząt – mam nadzieję – nie myśleli tak jak ‘wnerwiony jan’…

    Pozdrawiam.

  • nat

    tak… promujmy taka sztuke i zacznijmy sprzedawac takie zabawki naszym dzieciom! Psycholka z tej baby;/

  • nat

    W takim razie, mydło z ludzi też było formą sztuki nowoczesnej, a Hitler wyprzedził swoją epokę! Ludzie, może to jest płytkie, ale jakie emocje może wzbudzić we mnie ołówek na podłodze?