Państwo zadecyduje, czy możesz być matką?

Jęczymy, że w Polsce chce się opodatkować przysługi wyświadczane sobie nawzajem przez sąsiadów i znajomych, a tymczasem w takiej Wielkiej Brytanii za to samo władzunia już regularnie ściga obywateli – w tym matki opiekujące się dziećmi. Na razie, co prawda, tylko dziećmi znajomych (a co, opieka nad własnym nie jest przysługą?) – ale przecież nawet w ojczyźnie George’a Orwella od czegoś trzeba zacząć…

Historia, na która natknąłem się pierwotnie w Daily Mail, zaczęła się, gdy dwie 32-letnie dziś policjantki z Aylesbury, Lucy Jarrett i Leanne Shepherd umówiły się na wzajemne doglądanie swoich pociech. Obie – jako świeżo upieczone matki – pracowały po dwa dni w tygodniu, nie sprawiło więc wielkiego problemu takie ustawienie grafików pracy, by za każdym razem, gdy jedna była w pracy, druga mogła siedzieć z dziećmi. Wszystko skończyło się jednak, gdy po dwóch latach pewna życzliwa dusza z sąsiedztwa doniosła na obie panie do lokalnej komórki Ofstedu (Office for Standards in Education, Children’s Services and Skills – brytyjski urząd zajmujący się kontrolą szkół i rodziców, utworzony w 1993 przez zaczytujących się w Orwellu konserwatystów Majora). Urząd zarządził kontrolę i szybko ustalił, że obie kobiety bez licencji niani i odprowadzania podatków świadczą sobie wzajemnie usługi, których ceny rynkowe zaczynają się od 200 funtów miesięcznie. Policjantki, zapewne ze względu na umocowanie w lokalnej społeczności, nie poszły jeszcze siedzieć, musiały jednak zakończyć współpracę i zacząć odstawiać potomstwo do profesjonalnych żłobków. Wciąż grozi im jednak, że staną przed sądem za prowadzenie niezarejestrowanej działalności związanej ze świadczeniem usług babysitterskich bez stosownej licencji.

Jak już zaznaczyłem na początku, jedno mi tylko w całej sprawie nie pasuje. Jak na mój rozum, by prawo było spójne, Rząd Jej Królewskiej Mości powinien wymagać takiej licencji od każdej kobiety, która zechce zajmować się dzieckiem. Także własnym. Można by przy okazji nakładać na matki podatek od czasu spędzonego z potomstwem (korzyść dziecka, za którego zobowiązania finansowe odpowiada przecież rodzic). Zaś te, które nie zdadzą egzaminu na matkę lub „zapomną” zapłacić podatek, pozbawiać praw rodzicielskich. I nie mówcie mi, że to nie przejdzie, bo kilka tygodni temu (czyli także przed sławetną wykładnią Izby Skarbowej w Katowicach), gdyby mi ktoś zaczął opowiadać historię opisaną w artykułach, popukałbym się z niedowierzaniem w czoło.

Ciekawe, kiedy brytyjscy prawodawcy wprowadzą w życie wymienione pomysły. I czy aby przy okazji uchwalą jakąś rzecz, której nie jestem sobie jeszcze w stanie wyobrazić…



inne serwisy

  • tuje

    Wedłgu Wikipedii:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Daily_Mail

    „The Mail takes an anti-EU, anti-abortion view, based upon „traditional values”, and is pro-capitalism and pro-monarchy, as well as, in some cases, advocating stricter punishments for crime. It also often calls for lower levels of taxation. The paper is generally critical of the BBC, which it argues is biased to the left.”

    Masz jakieś bardziej obiektywne źródło?

  • http://lysakowski.wordpress.com

    Tuje, to się nie trzyma kupy. Jeśli DM jest taki antylewicowy, dlaczego krytykuje prawo wprowadzone przez konserwatystów?

  • http://lysakowski.wordpress.com

    PS. A czy za takie „bardziej obiektywne źródło” uznasz może artykuł na ten sam temat w Daily Telegraph?
    Na wszelki wypadek dorzuciłem ten link do tekstu głównego.

  • tuje

    Bardziej chodziło mi o to, że już trochę funciaków musiał wypłacić poszkodowanym za wyssane o nich z palca brednie. No ale sądząc po rodzaju języka w drugim źródle, to może być ciut-poważniejsze medium. (nie znam się na prasie w UK)

    Jestem więc skłonny uwierzyć w tę rozpaczliwie smutną historię.

  • tuje

    Aha, to teraz linkujesz Daily Telegraph…

  • http://lysakowski.wordpress.com

    Tak. Co dwa linki, to nie jeden.

  • Josefov

    Aloha!
    Zrodlo nie jest istotne, wiadomosc jest jak najbardziej autentyczna. Tu u nas (w Englandzie) bylo o tym glosno wszedzie, nie tylko w tabloidach, ale w wiadomosciach BBC rowniez, skoro to robi az taka roznice :>
    A jakby tego bylo malo problem jest jeszcze bardziej absurdalny. Powyzej pewnego limitu godzin podpada pod owe przepisy KAZDY oprocz prawnych rodzicow, czyli babcia i dziadek tez.
    Ja wiem, ze Wy myslicie, iz mieszkacie w porabanym kraju, ale Polska to maly pikus. Oaza rozsadku niemalze.

  • zieutek

    Polska oazą rozsądku… Czego to człowiek dożył!

  • Pingback: echolvd: Państwo zadecyduje, czy możesz być matką? « Hardcore dla myślących | flaker.pl

  • Josefov

    A to nie otakie Polskie walczylym? A zesmy sie wybili, bo innym standardy opadly, to juz trudno :P

    …i juz znikam, bo sie offtop robi jak stad do niewidac…

  • http://lysakowski.wordpress.com

    Josefov, babcie nie przyszły mi do głowy w trakcie pisania, a szkoda, bo by notka była jeszcze bardziej malownicza. Swoja drogą, jeśli prawo dotyczy „każdego oprócz prawnych rodziców”, to chyba macocha i ojczym też się łapią – co przy współczynniku rozwodów (i powtórnych związków) w UK musi prowadzić do ciekawego paradoksu…

  • Nasty Czerwcova

    absurdów w prawie widać nie brakuje także u naszych zagranicznych sasiadów… szkoda tylko tych matek i dzieciaków również bo w „państwowych” żłobkach i przedszkolach nie koniecznie opiekę będą mieli „bardziej profesjonalną” – pozdrawiam

  • http://lysakowski.wordpress.com

    Nasty, to pewne. Chociaż, szczęście w nieszczęściu, te żłobki i przedszkola nie zawsze państwowe…

  • http://astromaria.wordpress.com/ astromaria

    Fajnie, lecę do Urzędu Skarbowego z donosem, że sprzątam chałupę za darmo, niech mi stary płaci i podatki odprowadza.

  • myku

    A teraz stary płaci ci na czarno?

  • Josefov

    I jeszcze w tej sprawie… Nie moglem uwierzyc dzis rano, a jednak to prawda:
    http://www.timesonline.co.uk/tol/news/uk/education/article6872120.ece

    Okazuje sie, ze nawet Englanderzy nie przelkna kazdej glupoty, jaka sie im wcisnie. Zsakakujace :>