Jak donosi dziś Rzeczpospolita, na bratniej Litwie powstaje kojejny PiS. Będzie się nazywał Porządek i Sprawiedliwość, a jego szefem zostanie były prezydent kraju Rolandas Paksas, znany zwolennik zaprowadzenia porządku i rządów twardej ręki. Paksas, skądinąd całkiem skuteczny populista, wsławił się na Litwie łamaniem konstytucji, nadużyciami władzy, zdradzaniem tajemnic państwowych oraz nadaniem obywatelstwa litewskiego swemu mającemu problemy w Rosji sponsorowi, Jurijowi Borysowowi, za co został w końcu z hukiem zdjęty z urzędu przez litewski Sejm.

Dziś PR-owcy Paksasa zarzekają się, że to nie on kopiuje braci Kaczyńskich, tylko oni kopiują jego. Paksas przed zwycięstwem w wyborach prezydenckich był burmistrzem stolicy kraju, gdzie budował – jak sam mówił – „prawo, porządek i sprawiedliwość”. Liberalnego kontrkandydata pokonał w drugiej turze dość niespodziewanie, po przegraniu pierwszej. Skłócony z mediami i elitami, swoich przeciwników oskarżał o spiskowanie. Poza tym zawsze cieszył się ogromną popularnością wśród litewskich Polaków.

Czas pokaże, czy w Polsce także finał przygody Paksasa bliźniaki skopiują. W międzyczasie warto chyba pomyśleć o jakiejś PiS-owskiej międzynarodówce, choćby w formie frakcji w Parlamencie Europejskim. Można nawet polecić pewien dobrze się na Zachodzie kojarzący hymn:

Bój to jest nasz ostatni…

19 komentarzy

  1. oj, Panie Tomaszu, czy to nie przesada z tą analogią do bolszewizmu? już za trzy lata wyborcy moga przeciez powiedzieć PiSowi nara – nie pamiętam jakoś z historii, żeby to samo mozna było powiedzieć komunistom:)

    Gość: melon, 212-87-13-79.sds.uw.edu.pl
  2. A ja się wetnę: póki nie mordują się nawzajem to faktycznie, bolszewizm to może nie jest, ale też nikt nie twierdzi, że to co nas spotkało, to najgorsza zaraza pod słońcem. Rację ma pan z tym nieoddawaniem przez komunistów władzy w drodze wyborczej (choć za słabo znam historię powojenną Włoch czy Francji – a coś mi się kołacze, że jednak komuniści współrządzili w tych krajach w poważnym stopniu – no w każdym razie władzę oddawali chyba w wyniku wyborów? Przydałby się tu kompetentny historyk, żeby to wyjaśnić).

    A z innej beczki: właśnie zwrociłem uwagę na nominację Bronisława Wildsteina, człowieka było nie było o prawicowych (czy też w Polsce określanych przez prawicowe) poglądach, jednocześnie osoby, dla której pochodzenie żydowskie nie jest problemem (poza oczywiście pamięcią o ofiarach Shoah), wikipedia przynosi też informację o jego zasiadaniu w Loży Masonskiej. Piszę to z trudem, bo nie przywykłem do przywiązywania nadmiernej wagi do takich faktów, ale ten człowiek toć przecie jest ów przywoływany w narodowo-katolickich mediach „żyd i mason”, a o ile jeszcze czasem sobie popedałuje to i cyklista. No i rządząca nami narodowo-katolicka koalicja wybiera go jako szefa telewizji? Te same osoby, którym z ust nie schodzi antysemityzm, rasizm, i ksenofobia?

    Dla mnie to jakaś schizofrenia.

    tuje
  3. Coz…Kiedy po ostatnich wyborach, Kaczynscy zaczeli sprawowac nowe funkcje, z uwaga czytalem wywiadow z nimi.Pierwszym wrazeniem moim bylo, iz sa na tyle inteligentni, by dac sobie rade z reforma panstwa…I dalej jestem o tym przekonany, choc prowadzona przez nich gra jest ryzykowna.Ale i tak im nie wierze.Sa za starzy.Litwa?Kraj frustratow, ksenofobow…Antypolskosc na kazdym kroku…czy Litwini sa na tyle interesujacy, by poswiecac im czas?
    Mnie zastanawia cos innego.Awans spoleczny , i polityczny ludzi pokroju Rafala Wiecheckiego, i w tym kontekscie wydaje mi sie to duzo bardziej grozne.Poznalem srodowisko polityczne, na poziomie troszke wyzszym niz samorzad…Rodzi sie pytanie-co Wiechecki ma do zrobienia?Do czego zostanie „uzyty”?

    Gość: Pawel z BCN, 212.145.60.*
  4. Panie Tomaszu, zna Pan mechanizmy…Nie mnie wyrokowac, ale wciaz nie moge pozbyc sie wrazenia, ze nie ma dla mnie miejsca w Polsce.Zadam wladzy technokratow!Bycie inteligentnym nie oznacza braku patriotyzmu, i kedy zobacze, ze ludzie z mojej generacji mysla o powrocie, bede pierwszy ktory uderzy…Mam sile, mam inteligencje, mam uczucia…Czekam.Pozdrawiam, Panie Tomku.

    Gość: Pawel z BCN, 212.145.60.*
  5. A kto nie marzy o władzy technokratów… Niestety, by ją wprowadzić trzeba by w Polsce bądź zrezygnować z demokracji (co jest zabiegiem niezwykle ryzykownym, bo w kolejce do dyktatury to nie technokraci w naszym kraju pierwszym rzędzie stoją), bądź wychować społeczeństwo, co jest zadaniem żmudnym i dla władz niezbyt nęcącym (wykształceni nie są tak podatni na populizm), przez co jeszcze mniej prawdopodobnym, niż (uchowaj Boże) rezygnacja z demokracji.

  6. Tomek, powiedzmy, że chcę komuś podsunąć pewną reklamę prasową zredagowaną po angielsku przez pewien polski urząd za pieniądze podatników i umieszczoną w tygodniku The Economist… Powiedzmy, w celu uzyskania obiektywnej opinii w mediach… Nie znasz kogoś, kto by się tym zainteresował?

    Gość: wiara-niedzieli, gw1.paiz.gov.pl

Dodaj komentarz