W przedwczorajszym “The Timesie” (dotarłem po zajawce z “Rzeczpospolitej”) znaleźć można mocny kawałek poświęcony pewnemu francuskiemu filozofowi o niespotykanej wśród galijskich intelektualistów skłonności do pisania prawdy. Myśliciel ów, Robert Redeker ośmielił się napisać artykuł, w którym nazwał Koran księgą pełną przemocy oraz stwierdził, iż islam pochwala przemoc i nienawiść.

Artykuł rozsławił imię Redekera, dzięki czemu otrzymuje on teraz mnóstwo korespondencji. Dotknięci wyznawcy religii pokoju grożą, że bluźniercę w najlepszym razie poćwiartują. Nie należą do rzadkości listy z narysowaną mapą do domu wolnomysliciela i dopiskiem: Świni, która tu mieszka, obetniemy głowę. Filozof dostaje również niezwykle ciekawe e-maile. W jednym z nich można wyczytać: Na tej ziemi już nigdy nie będziesz bezpieczny. Miliard trzysta milionów muzułmanów czeka tylko, by cię zabić.

Nie mam żadnych dodatkowych komentarzy ponad to, co już pisałem przy okazji gromów, które spadły na Benedykta XVI. Poza jedną zupełnie marginalną uwagą: Prawdomówność musi być cechą niezwykle niekorzystną z punktu widzenia przetrwania jednostki i jej genów, skoro nad ludźmi, którzy mają ku niej inklinacje, Darwin czuwa nawet we Francji.

23
Leave a Reply

avatar
22 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
Tomasz ŁysakowskinippecraftTimmtujebigapple1 Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
scarlettohara
Gość
scarlettohara

Chyba chodziło Ci o brytyjski “The Times”. Mnie zastanawia drobna zbieżność w czasie tego, że p. Redeker “ośmielił się napisać artykuł” ze wszystkimi konsekwencjami, i tym, że wkrótce do księgarń trafić ma jego książka, o czym można było czytać w “Le Figaro” (wg zalinkowanych przez Ciebie materiałów).

Nie usprawiedliwia to dla mnie w żaden sposób reakcji islamistów. Ale czy jest ona od razu powodem, by piać peany o “niespotykanej skłonności do pisania prawdy”? Zwłaszcza, że nie zalinkowałeś artykułu oryginalnego, który wydaje się mi …taki sobie.

Razer
Gość

Prawdomówność jest w istocie rzeczą niebezpieczną ze socjologicznego punktu widzenia – ludzie czasem naprawdę nie chcieliby znać naszego prawdziwego zdania na ich temat. I dlatego Razer ma od wielu lat tę samą paczkę przyjaciół, którzy są przyzwyczajeni do jego bezkompromisowości i różnych dziwactw.

Tomasz
Użytkownik

Scarlett, batożąc sie ze wstydu poprawiłem właśnie nazwę gazety (u mnie już prawie trzecia w nocy i trochę oczka się przy pisaniu kleją, wybacz więc pomyłkę) – dzięki za to, że czuwasz. Artykuł oryginalny zaraz zalinkuję. Szczerze mówiąc jednak, nie on mnie interesował, tylko wspomniana reakcja islamska, która dość mocno przypomina mi to, co się działo z B16. No i zachwyciła mnie retoryczność miliarda trzystu tysięcy morderców…

A że przy okazji, ktoś chce na całej sprawie zarobić, ani mnie nie dziwi, ani nie oburza. W przeciwieństwie do obcinania głowy przeciwnikowi ideologicznemu, zarabianie (nawet na byciu prześladowanym) jestem w stanie jakoś zrozumieć.

Co zaś sie tyczy “niespotykanej wśród galijskich intelektualistów skłonności do pisania prawdy”, to nie wiem, może za dużo naczytałem się Sokala… W każdym razie nawet krótki i niespecjalnie lotny tekst jestem w stanie pod tym wzgledem docenić na tle twórczości Derridy, Baudrillarda, czy maoistowskiego dziadka Sartre’a…

Tomasz
Użytkownik

Jeszcze Scarlett: fraza z prawdą nie odnosi się do całego artykułu, tylko do fragmentu o islamie i Koranie. Dodajmy, że życie pozytywnie tezy Bedekera zweryfikowało…

Tomasz
Użytkownik

Razer, oczywiście, że prawdomówność nie zawsze jest najlepszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem – pytanie jednak, co w takiej sytuacji robic z islamskimi radykałami. nadal im wmawiać, że są cacy i przytakiwać gdy twierdza, że cała reszta świata nie dajac się potulnie zarznąć w istocie ich prześladuje?

Tuje
Gość
Tuje

[scarlett]
“Mnie zastanawia drobna zbieżność w czasie tego,…”

Podobne wątpliwości targały Tobą, gdy Grass z wydaniem nowej książki przypomniał o swoim wojennym epizodzie? Nie przypominam sobie…

czescjacek
Gość
czescjacek

co do grassa to jak dobrze pamiętam w tejże właśnie książce wyznał swój epizod w SS więc TA akurat zbieżność w czasie ponad wszelką wątpliwość niewątpliwe przypadkowa nie była

socjopatyczna_malkontentka
Gość

Jak zawsze myślę o Kordobie, w muzułmańskich czasach, gdy było tam 100 miejskich łaźni. Brudni Europejczycy w zestawieniu ze światłymi i wyrafinowanymi nosicielami islamu. Co im zrobilismy, to do nas wraca, zasłużyliśmy sobie na to.

wiking
Gość
wiking

Do socjopatyczna_malkontentka
No to juz bezsens… Wtedy to u nich rozwijala sie cywilizacja i my ja zniszczylismy. Czy bylo by lepiej gdyby oni teraz zniszczyli nasza?

Pyzol
Gość
Pyzol

Na chwile zmienie temat. Wroce do jednego z poprzednich.

Dziwiles sie, Tomku,ze Mackiewicz dopuscil do swojego bliskiego grona Nine Karsov.

Zagladam na net to 24TV i z lekkim zdumieniem nie tylko widze tam Piotra Niemczyka, ale slysze jak bagatelizuje problem WSI.

A wiec oni to chyba maja w genach, to zadawanie sie i okazywanie zaufania ludziom i srodowiskom, ktore sa tego nie warte.

(Piotr Niemczyk jest stryjecznym wnukiem Jozefa Mackiewicza).

Kaska

trackback

[…] Właśnie skończyłem oglądać to co znalazłem tu. W sumie nic nowego się nie dowiedziałem ale bardzo fajnie zrobione, polecam wszystkim. Dzięki takim znaleziskom przestaje się czuć osamotniony. Tylko że “stworzonych na wzór i podobieństwo” po świecie chadza zbyt dużo żebym doczekał się czasów w których nie będę się ich bał. Bo jakoś za bardzo lubie jednak ten świat żeby podpaść jak tu napisane. […]

Tomasz
Użytkownik

Kaśka, też tak sądzę. Niemniej Mackiewiczowi, który przecież był w stanie podejrzewać o komunistyczną infiltracje nawet Watykan, nadziwić się w tej materii nie mogę.

scarlettohara
Gość
scarlettohara

[tuje:]
Zachowajmy proporcje. Takie “Pełzając rakiem” narobiło sporo szumu bez autobiograficznej pikanterii. Poza tym w przypadku Grassa zbieżność w czasie była warunkiem koniecznym, bo wszak kontrowersyjne były wynznania _w_książce_.

brocha
Gość

Nie, żeby od razu auto reklama 🙂 Ale proponuje sobie obejrzeć te filmiki:
http://brocha.wordpress.com/2006/09/29/zrodlo-wszelkiego-zla-2/

dawidbiel
Gość

Drodzy moi, wszak w Kalifacie Nadsekwanskim takie rzeczy to juz normalka.

Judyta
Gość

Czy ktos tu w ogole kiedykolwiek przebrnal przez Stary Testament?
To tak a propos ksiag propagujacych przemoc i nienawisc.

bigapple1
Gość
bigapple1

nie przestaje mnie zadziwiac, jak osoba rowie inteligentna jak ty moze dac sie uwiesc takim beznadziejnie czarno-bialym schematom i wrzucac do jednego wora taka mase ludzi.
mam jednak nadzieje, ze moze cie zainteresuje taki artykul: http://www.newyorker.com/fact/content/articles/060911fa_fact1
ktory polecam rowniez wszystkim innym, ktorzy nie slyszeli o innym islamie niz radykalny.

Tomasz
Użytkownik

Judyta, w pełni sie zgadzam (i nieraz to pisałem), że Stary Testament propaguje przemoc i nienawiść w stopniu daleko większym chyba nawet niż Koran. Tylko ze chrześcijanie (poza marginalnymi odłamami, z których najgłosniejszym chyba jest tzw. Westboro Baptist Church pastora Freda Phelpsa) nie traktują dzis tych zaleceń dosłownie i nie kamienują kobiet za zdradę i męzczyzn za homoseksualizm. W przeciwieństwie do muzułmanów (szariat jest prawem w niejednym kraju)…

Tomasz
Użytkownik

Bigapple1, to nie ja wrzuciłem do jednego worka 1 300 000 000 muzułmanów, tylko autor zacytowanego przeze mnie anonimu. Doskonale zdaję sobie sprawę, że są różne odłamy islamu i jak najdalszy jestem np. od obwiniania polskich Tatarów za to, co u siebie wyczyniają Afgańczycy. Absolutnie zgadzam się tutaj z cytowanym przez Tuje imamem Selimem Chazbijewiczem

A za link wielkie dzięki. Juz czytam…

tuje
Gość
tuje

Owszem [Scarlett] w książce pan Grass napisał – tyle, że dopiero po nagłośnieniu tego i rozpromowaniu w wywiadach, i rozmowach, i artykułach nakłady się wyczerpywały.

Jesteś w stanie powiedzieć ile np. literackiego blasku NASTĘPNYM i POPRZEDNIM książkom Rushdiego przydała umiejętnie wykorzystana (a może jednak wcale nie wykorzystywana – jak sądzisz?) wściekła furia Chomeiniego po “Szatańskich wersetach”?

A może np. taki Witkowski? Drugorzędna litratura wypromowana na fali “walki z homofobią” i polskim zacofaniem, a także wzruszającymi (“kap, kap, płyną łzy..” losami pana autora? Który swe wcześniejsze niedole zamienia przy pomocy takiego marketingu na brzęczące euraski i złotówki?) Rozpoznasz, które z wywiadów miały służyć jeno zbliżeniu Autora z Cztelnikami i Czytelniczkami, a które wzbudzeniu rzewnych uczuć szybko zamienianych na nabycie dzieła drogą kupna?

Czy wzruszające wywiady z panią Masłowską drukowane w Wysokich Obcasach między jedną a druga NIKE też są elementem takiego marketingu?

A udział Wisławy w obieraniu publicznym ziemniaków? (tu będzie łatwo – Kochana nasza pani Wisława ma już Nobla, dajjejbożestolat nie jest już najmłodsza, więc nie musi się marketingować dla pieniędzy, no może dla jeszcze większej Sławy mogłaby…) Nie, nie, jednak Szymborskiej trudno to będzie zarzucić – i całe szczęście.

Napisałbym jeszcze o Nieznalskiej: ta to się dopiero wstrzeliła idealnie w target, prawda? – Wsadźmy w deklaratywnie arcykatolickim kraju krzyż w gówno. ew. przyozdóbmy kawałek “plusa” z greckich ikon w brzydkiego penisa i krzyczmy potem, że fundamentalny katolicyzm nas prześladuje – świetny sposób na ścieżkę do artystycznego parnasu – i jak wzorcowo zrealizowany przez panią Nieznalską!

Potrafisz za każdym razem, tak precyzyjnie odzielić działania marketingowe od tych niemarketingowych? Masz w ogóle _potrzebę_ takiego oddzielania?

pzdr.

Timm
Gość

Oriane Fallaci też chcieli zdekapitować…
Im więcej będzie takich publikacji, tym szybciej politycy (europejscy) się obudzą i podejmą jakieś energiczne i bardziej efektywne działania.
Najlepsza ze wszystkich to terapia szokowa.

nippecraft
Gość

Good site. Thank you!!!