Maria pozwoliła zawiązać sobie oczy chusteczką i usiadła na taborecie, wyciągając szyję; sądziła, że zostanie, jak to było w zwyczaju we Francji, ścięta mieczem. Ale kat z pomocnikiem podnieśli ją i zmusili do uklęknięcia na poduszce, po czym popchnęli tak, że głowa królowej znalazła się na pniu, a ramiona, rozkrzyżowane, podtrzymywał pomocnik. W okropnej ciszy słychać było głos skazanej, powtarzający w pośpiechu: „In Te, Domine, speravi, ne me confundas in aeternum”. Hrabia Shrewsbury drżącą dłonią dał znak. Jeszcze rozlegały się słowa: „In manus Tuas…”, gdy zabrzmiał głuchy cios siekiery.

Tak zaczyna się u biografistki Marii Boguckiej opis śmierci Marii królowej Szkotów. Wydarzenie miało miejsce 420 lat temu, 8 lutego 1587 i posłużyło za inspirację setek powieści, dziesiątków filmów i przynajmniej jednego kultowego słuchowiska radiowego.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że egzekucja Marii Stuart w rzeczywistości wcale nie trwała krócej, niż u Pythonów. Kat, najwyraźniej zestresowany faktem, że oto ścina głowę koronowaną, za pierwszym razem w ogóle nie trafił toporem w szyje – tylko w barki. Zdenerwowany, próbował poprawić jeszcze dwa razy, głowa jednak ciągle trzymała się i wrzeszczała, a ciało rzucało się na wszystkie strony, co uniemożliwiało zadanie precyzyjnego cięcia. Zrobił się harmider, część (nielicznych) widzów natychmiast bowiem dopatrzyła się w zajściu palca Opatrzności Bożej, a część ingerencji Szatana – tak czy owak salę wypełniły histeryczne krzyki. A Maria wciąż się miotała. W końcu, już w morzu krwi, dorżnięto nieszczęśnicę znalezionym naprędce tępym nożem, co jednak wcale nie skończyło awantury. Ledwie bowiem ciało przestało się ruszać i publika zamarła, w powietrzu rozległ się przeciągły, ostry pisk. W tym samym momencie spod sukni Marii wyskoczył, skomląc przeraźliwie, mały pies. Schowany między kolejnymi warstwami sukien, towarzyszył swej pani w drodze pod topór. Teraz, oszalały z przerażenia, biegał wokół zwłok i zawodził wniebogłosy…

Opisy śmierci sławnych osób publicznych i historycznych, a nawet bohaterów mitycznych, zawsze przykuwały uwagę mas. Zwłaszcza jeśli były powody, by wierzyć, że śmierć była bohaterska i niezasłużona, a jej ofiara niewinna (lub święta) i atrakcyjna. Nie musiała to być nawet atrakcyjność fizyczna: Jan Paweł II był dla Polaków nie mniej atrakcyjny niż księżna Diana dla Brytyjczyków tylko i wyłącznie za sprawą niepospolitej charyzmy. Marii Stuart, za życia ani nie takiej pięknej (chyba że na tle dzieci Katarzyny Medycejskiej, wśród których się wychowywała), ani nieprzesadnie świętej (ze Szkocji do Anglii przegnano ją po tym, jak zleciła zamordowanie drugiego męża, a następnie – w ramach odpłaty – poślubiła mordercę), trafiła się jednak po śmierci okazja niesamowitego publicity. Król Hiszpanii Filip II, szykując się do rozprawy z Anglią, użył wszystkich propagandowych mocy, by maksymalnie nagłośnić ścięcie kobiety, której zresztą prywatnie szczerze nie znosił. Tym sposobem wkrótce po egzekucji zaroiło się w Europie od broszur poświęconych pasji pięknej i świętej katolickiej Królowej, która nie wyrzekła się wiary, za co poniosła męczeńską śmierć z ręki protestanckiego potwora zwanego Elżbietą angielską. O tym, że potwór ten był bliską krewną tudzież szwagierką arcykatolickiego monarchy (przyrodnia siostra Elżbiety, Krwawa Mary, była rodzoną ciotką i pierwszą żoną Filipa), nikt oczywiście nie wspominał.

W ten sposób królowa Szkotów – mimo że za życia niezbyt skora do przestrzegania przykazań (zwłaszcza piątego, szóstego i ósmego) i ścięta nie za wiarę, lecz za spiskowanie – stała się powszechnie znaną męczennicą i trafiła do powszechnej świadomości, gdzie do dziś siedzi.

Co ciekawe, Filipowi hiszpańskiemu cały ten drogi szum wokół śmierci szkockiej kuzynki (w ówczesnej Europie wszyscy władcy byli ze sobą spokrewnieni – ojciec Elżbiety i babka Marii też byli rodzeństwem) nie przyniósł najmniejszego pożytku: pół roku po egzekucji Marii resztki rozbitej przez wiatr i Anglików Armady (która miała przeprowadzić inwazję na Wyspy) gniły na dnie Atlantyku, Elżbieta zaś nad Tamizą dalej w najlepsze ścinała poddanych. Pamięć o staraniach Habsburga przetrwała jednak w pewnej ludowej sentencji, którą ośmielę się przytoczyć na zakończenie:

Gdy flota kiepska i wezbrane morze,
Nawet najświętszy PR nie pomoże.

20
Leave a Reply

avatar
19 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
ParisTomasz ŁysakowskiMikoVenivenisaMeg Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
novic84
Gość

Bardzo PROSZĘ tak jak to w zwyczaju większość mediów ma, oznaczać wpisy drastyczne czerwonym kółeczkiem!

vax
Gość
vax

Jakiej siekiery?? Siekierą to można obciąć głowę kurze a nie człowiekowi…

Tomasz
Użytkownik

Vax, siekiera to cytat z Boguckiej, więc jakby co to z uwagami do biografistki.

tysiąc motyli
Gość
tysiąc motyli

.. rozumiem, tzn. interpretuję, że obecny wpis należy połączyć z dymisją Żelaznego Ludwika ..

vax
Gość
vax

Pewnie przetłumaczyła z angielskiego “axe”. Ale w kontekście obcinania ludzkiej głowy słowo “axe” jako “siekiera” mogła przetłumaczyć tylko kobieta i to miastowa… 🙂

Tomasz
Użytkownik

Tysiąc Motyli, wpis napisałem już jakiś czas temu, ale postanowiłem poczekać z jego publikacją na lepszy czas. Dymisja Żelaznego Ludwika wypadła przypadkiem 😉

Castaneda
Gość

Cytat dnia: “W Danii trwa dyskusja, czy legalizować domy publiczne dla zoofilów.” ( GW)

Niezłe, “tolerancja” rządzi.

btd
Gość

I jak zwykle “kościelny” na temat napisał.

Tomasz
Użytkownik

Castaneda, a nie zauważyłeś, że artykuł, który linkujesz, jest o tym, jak to Twoja droga IV RP liberalnie i tolerancyjnie się z zoofilami obchodzi?

“Tolerancja” rządzi?

Tomasz
Użytkownik

A teraz coś z zupełnie innej beczki (choć też moje):

http://hardkor.wordpress.com/2007/02/09/farewell-krawczykowa

czescjacek
Gość

głos prawy: “męczenie zwierząt jest OK, chyba że męczy się je penisem”

bockx
Gość
bockx

Opanowane obłędem antyseksualnym katołki, chcące jeszcze zaostrzyć drakońską ustawę antyaborcyjną, są właściwie promotorami zoofilii – seks z psem wyklucza ciążę, a że psi narząd jest podobno lepszy od męskiego już nic nie będzie stało na przeszkodzie by polskie kobitki zaczęły praktykować to co poleca pewna miłośniczka psów.

Poniżej znalezione w sieci fragmenty jej wyznania.

“Making love to my dog changed all that for me, it was in fact my dog who gave me my first orgasm, and it was a reel one.
As I told you I have been making love with dogs for a long time, and I have learned much about sex by doing this. The early teenage relations with dogs I have had, has increased the sexual drive for me enormously, and I have also started to enjoy sex with men more than earlier. Dog sex is something every woman can enjoy who have a dog or is close to a dog for some time. Anyone from the outbored housewife to the teenage girls who are too afraid of going out with boys, risking pregnancy or venerial diseases. For these dog sex is the ultimate sexual relationship, the dog won’t tell anybody, and it will enjoy it as much as you do…. “

Castaneda
Gość

Bockx: ciekawe czy ta laska się podpisała. Wątpię czy jakiś jej potencjalny partner chciałby po psie (“I have also started to enjoy sex with men more than earlier”).

Łysakowski: jest subtelna różnica między nieściganiem z powodu braku karalności zoofilii w polskim prawie, a legalizacją burdeli dla zoofili. No i u nas nie ma partii pedofili.

Meg
Gość

Castenada, jak zwykle na temat. Rozumiem,ze ma to związek z tym biednym pieskiem, który uciekł spod szat królowej?

Venivenisa
Gość
Venivenisa

Tekst wstrząsający i dziwiłam się Drogi Tomku, że to puściłeś. Zastanawiało mnie również, co Tobą kierowało,żeby to uczynić? Bo wg mnie, to przytoczony tu fragment tesktu niczym nie różni się od najagresywniejszych gier komputerowych, czy kreskówek dla dzieci ze scenami przemocy! Podejrzewałam Cię także, że poprzez ten tekst wyrażasz swoją ocenę sprawy Sławka Sikory, któremu ostatnio cofnięto decyzję o prowadzeniu programu nt. przestepczości w Polsacie. Głośno było nt. temat tydzień temu w mediach. Już miałam nadzieję,ze ten tekst miał być swoistym wstępem do sprawy Sikory, ale jak widzę, to raczej wyraższ tu w sposób pośredni swój stosunek do kary śmierci, tak?

Venivenisa
Gość
Venivenisa

A tak, już bardziej na temat – tak, nawet najświętszy PR nie pomoże, co widać na przykładzie Tuska…

bockx
Gość
bockx

To co zacytowałem pochodzi z ” Guide to Canine Sex”. Wpadłem na link do tego żeglując po “psich” stronkach i klikając spodziewałem się zupełnie czegoś innego. Jest to długie i raczej na pewno nie jest wytworem fantazji…

Poniżej kolejne fragmenty- odpowiedź na wątpliwości Castanedy.

My name is Anna, the rest I wish to keep unknown for the readers, due to the fact I’m a rather respected person in society. I have been a dog fanatic all my life, and I hope that my knowledge will make it easier for those who would like to try dog sex or allready have tried and want some hints to make it even more pleasing. I have been having sexual intercourse on a regular basis for almost 18 years, the first time was when I was pretty young, about 16, and unexperienced, but liking to experiment with my body.
I had had 2 or 3 boys before that encounter, but they were as unexperienced as me, and I hadn’t received any pleasure at all…

As I told you I like to make love to several dogs, and on weekends when the kennel is closed, I oftenly make love all day with my husband and 6-7 favourite dogs. We both enjoy it immensly, my husband isn’t the jealous one, at least not when it comes to dogs making love to me, and he enjoys watching me receiving orgasm after orgasm. I have 2 small children, a boy and a girl, so on the exterior you might say my family look’s like an ‘ordinary’ one.

Dog sex can be very stimulating, and if done the ‘proper’ way even more exciting than a ‘normal’ human to human intercourse…

It’s quite hard to give any accurate figures in sex with animals, it’s after all taboo, but some reports like the German ‘The Haffner Sex Report”, from 1992, tells us that about 14% of the farmers on a regular basis practises sex with animals, this includes all kinds of animals found on the farm and of course even men included in the practicing of animal sex. The report also tells us that another 3% of the farmers have at some point ‘fooled around’ that is, masturbated the animal, played with its genitals etc. This German report based on several thousands of interviews also shows that about 2-3% of all women has at some point tried some kind of dog sex, most of these from populated areas.

Miko
Gość
Miko

Takie historyjki bledną przy wydarzeniach niecałe 100 lat późniejszych, kiedy to Parlament angielski skazał Cromwella i wspólników na wyciągnięcie z grobów, powieszenie zwłok, a głowę zawieszono w Opactwie Westminsterskim gdzie wisiała przez lat 14, po czym przechodziła z rąk do rąk.

Inny przypadek, z 1520, masakra sztokholmska, gdzie Chrystian II powetował sobie poprzednie porażki, rozwlekając rajców miejskich końmi, topiąc i ścinając głowy, wyciągając zwłoki Stena Sture i paląc je (to taki rytuał najwyższego wymiaru kary w świecie chrześcijańskim) tłumacząc że było to konieczne aby uniknąć papieskiego interdyktu (bo oficjalnym zarzutem była herezja, a nad ciałami heretyków odprawiano różne rytuały “oczyszczenia”). W tle sprawy bitwa na Białym Jeziorze, obraz który namalowano aby upamiętnić klęskę jednej ze stron i późniejsza wojna o to tylko żeby ten obraz zniszczyć (poniżające przeciwnika obrazy były częstym wątkiem wojen).

Paris
Gość

i have been following your posts for a while now all i can say
is they are great. I look forward to reading more from you.