Pewna kura w Indiach ni stąd ni zowąd zmieniła płeć. Znaczy: przeobraziła się w koguta. Stopniowo. Najpierw przestała wysiadywać jajka, wkrótce potem dała też sobie spokój z ich znoszeniem. Po dwóch miesiącach wysmuklała, po trzech – zapuściła grzebień, a po pół roku zaczęła gonić inne kury w wiadomym celu. Gdy wieść się rozniosła, właściciela świeżo upieczonego (w przenośni) koguta odwiedzili weterynarze, którzy poświadczyli zmianę płci i chcieli ptaka zabrać w celu dalszych badań, na co nie pozwolili jednak okoliczni chłopi, oddający od czasu przemiany transgenderowej kurze cześć boską.

Od lat wiadomo, że w świecie drobiu spontaniczne przypadki zmiany płci nie należą do rzadkości. Rok temu obiegły świat doniesienia z jednej ze szwedzkich kurzych farm, na której kwoka-nioska zamieniła się w koguta dosłownie z dnia na dzień, przez co zresztą jej dotychczasowy „mąż” (o wiele mówiązym imieniu Henryk VIII) nieomal stracił zmysły.

Skandynawia to jednak obszar w kwestii płci i jej granic (jak pokazują najnowsze badania: wcale nie takich ostrych, jak kiedyś uważano) niezwykle liberalny – co innego subkontynent indyjski. W sąsiadującym z Indiami Pakistanie skazano właśnie na 3 lata więzienia małżeństwo (na oko absolutnie „normalne”), bo okazało się, że pan młody (dziś postawny, brodaty mężczyzna) urodził się jako kobieta i potem przeszedł potajemnie (jawnie nie można; trwają poszukiwania lekarza, który dopuścił się zbrodni) zmianę płci. Tymczasem Koran, jak wiadomo, niczego takiego jak zmiana płci nie przewiduje, sąd musiał więc uznać, że po ślubie doszło do współżycia seksualnego dwóch kobiet. Zważywszy, że przypadki homoseksualizmu święta księga Religii Pokoju i Miłości nakazuje karać śmiercią, wspomniana para i tak bardzo musi się cieszyć. Przed małżonkami tylko kilka lat rozłąki w osobnych (ale wciąż żeńskich) więzieniach, po czym może da się jakoś uciec do kraju, w którym nikomu nie przychodzi do głowy zaglądać obywatelom pod spódnice, do spodni lub w metryki, i na tej podstawie wyrokować, czy mogą wziąć ślub, czy nie. Na razie jednak pozostaje żałować, że nie jest się kurą…

12 komentarzy

  1. Ja się tam nie znam, ale ta przemiana chyba nie jest transgenderowa, bo osoby transgenderowe płci nie zmieniają.
    Jaja niezłe są dopiero przy błazenkach. Tam zawsze największy osobnik jest królową, a drugi co do wielkości – królem. Jak płeć nie pasuje, to zmienia 😉

  2. W subsaharyjskiej Afryce widziano pewnego razu jak jeden samiec nosorożca posuwał drugiego samca, nie ulega więc żadnej wątpliwości że małżeństwom gejowskim należy dać prawo adopcji dzieci.

    I jeszcze z cyklu “a nie mówiłem”:


    W kasie Fundacji Równości, która od 2005 roku organizowała warszawskie Dni Równości, w tym paradę, brakuje dokładnie 24 tys. zł. Organizatorzy wydali zbyt dużo na tegoroczną imprezę.

    – Zabrakło sponsorów. Na koncert po paradzie przyszło zaledwie 300 osób, a żaden z warszawskich klubów w tym roku nie dał nam ani złotówki – żali się Tomasz Bączkowski, szef fundacji. Dodaje, że jedyne wpłaty, jakie dostali na konto, były od indywidualnych osób. Na dodatek dwa tygodnie przed paradą wycofała się ze sponsorowania Coca-Cola, a firma ubezpieczeniowa Warta żądała bajońskich sum za ubezpieczenie pochodu. – Firmy boją się nas sponsorować, bo uważają, że później, jak ich marka będą uznana za “pedalską”, stracą nabywców – twierdzi Robert Biedroń z Kampanii przeciw Homofobii.

    Inny powód tych długów – w tym roku fundusze nie popłynęły na konto Fundacji zza Odry. Jak się dowiedzieliśmy niemiecka organizacja gejów i lesbijek LSVD nie dała nic, bo ma duże zastrzeżenia do niejasnego rozliczenia się z 9 tys. euro, które dostał od nich Robert Biedroń na zorganizowanie konferencji naukowej przed paradą w 2005 r. Zażądała od niego nowego, ale do tej pory się go nie doczekała.

    Zarząd fundacji złożył już rezygnację. Inni opuścili ją jeszcze przed paradą, gdy dowiedzieli się, że mimo niskich funduszy będzie duża impreza. – Ostrzegałem zarząd przed skutkami finansowymi. A teraz fundacja może przestać istnieć – mówi Łukasz Pałucki, który zrezygnował z pracy na rzecz parady.

    Tomasz Bączkowski zapewnia, że manko pokryje z własnej kieszeni. – Ale pod znakiem zapytania jest organizacja Parady Równości przez nas w przyszłym roku. Jeśli nie będziemy mieli pieniędzy, może się nie odbyć. Oby tak się nie stało.
    Gejzeta Wybiórcza

  3. Grzesie2k, z tego. co wiem, niektórzy transgenderowcy jednak płeć (a przynajmniej jej widome oznaki) zmieniają – np. dorabiają sobie biust, jak Agrado z “Todo sobre mi madre”.
    Kluczowa w kwestii zmiany płci jest zresztą zwykle sprawa definicji samej płci. Jeśli uznamy, że o tym, kto jest mężczyzną, a kto kobietą, decyduje posiadanie określonej liczby chromosomów X lub Y, uznać też musimy, że płci zmienić nie sposób (a przynajmniej, że tego na razie nie potrafimy). Cała reszta wydaje się jednak dość plastyczna w ręku odpowiednio wyszkolonych chirurgów…

  4. Castanedo-> wejdż na stronę fundacji, to zobaczysz sprostowanie do artykułu. Pewnie, Ci serducho z radości przyśpieszyło, jak to czytałes.

    Tomku: Jakbyś był transgenderową kurą, w IV RP, mogłyby Cie spotkać dwie okoliczności. Albo pielgrzymki z okolicznych wsi do cudownego ptaka i co w związku z tym dostałbyś dobre ziarno i boską grzędę
    Albo ujeb..li by CI łepek i nawet na rosół nie wzieli gdyś byś był wbrew naturze.

  5. przepraszam, ze sie czepiam, ale transgenderysta to ktos zawieszony pomiedzy plciami- nie czuje sie do konca kobieta, ani do konca mezczyzna, dlatego narzadow plciowych raczej nie zmienia- moze sie najwyzej zdecydowac na terapie hormonalna. Owa kura byla transseksualna- zmienila plec calkowicie (grzebien, narzady plciowe, wysmuklala itp). Wiem, ze sie czepiam, wybacz 😉

    Lesbijka_Wroclaw
  6. Lesbijko z Wrocławia, wiem, że nie do końca użyłem słowa “transgenderowa” adekwatnie, ale po pierwsze: nie chciałem się powtarzać (“transseksualny” jest w tytule, pojawia się też w późniejszych fragmentach); po drugie zaś: nie wiemy, co ta kura czuła po przemianie, więc również transgenderowości nie jesteśmy w stanie wykluczyć. Niemniej biję się w piersi i zastanawiam, czy np. nie zastąpić całego wyrażenia jednym prostym “transkura”…

  7. Słowo transgendered jest pojęciem szerokim, określającym stan, w którym istnieje niezgodność co do posiadanej płci metrykalnej i psychicznego poczucia przynależności do tej płci. Transseksualny, transwestycki to uszczegółowienia. Nie widzę błędu w artykule, raczej problemy z określeniem znaczenia tego słow przez laików.

    Wikipedia (chociaż lepiej poczytać publikacje):
    http://en.wikipedia.org/wiki/Transgender

    Pozdrawiam

    taki jeden
  8. A ja mam dwa pytania:

    1. Czy kurze urósł wacek, czy cokolwiek tam kury mają?
    2. Czy tego araba rzeczywiście wsadzili do żeńskiego więzienia? Facet chyba musi chwalić Allaha pod niebiosa…

  9. Pingback: Transseksualny drób | Blog some some Blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.