Bareja by tego nie wymyślił: lekarz w gorzowskiej izbie przyjęć (gdzie zresztą podobne zachowania stanowią już nową świecką tradycję) zamiast przyjąć pacjentkę z podejrzeniem zawału, każe wzywać do niej ambulans. Powód: babcię przywiózł do szpitala wnuk, a nie karetka.

Na stronach “Gazety Lubuskiej” zapis pertraktacji wnuka z dyspozytorkami pogotowia (była więcej niż jedna rozmowa) i relacja samej babci. Słuchowisko przeznaczone dla jednostek o nadzwyczaj mocnych nerwach: nasza państwowa służba zdrowia to w końcu nie przelewki.

Nie dziwi tylko, że przy łóżku staruszki, przyjętej w końcu do szpitala (ambulans dojechał), cały czas czuwają teraz członkowie rodziny. Wolą, jak widać, nie ryzykować tego, co mogłoby się stać, gdyby babcia na oddziale zasłabła, a w pobliżu nie było nikogo, kto zadzwoniłby po pogotowie…

25
Leave a Reply

avatar
24 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
kulturalnyhomofobzieutektujeemigrancik Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
kulturalnyhomofob
Gość
kulturalnyhomofob

Może babcia była moherowa a lekarz politpoprawny…

Anonimowo
Gość
Anonimowo

Czy babcia miała przy sobie dowód?

loghos
Gość

A może babcia był0a Żydówką, a lekarz – Prawdziwym Polakiem. A może babcia była chomikiem, a lekarz śmierdział skisłymi jagodami.

A btw, kulturalny homofob to taki, co powstrzymuje się od okrzyków “wypierdalaj, cioto w dupę jebana” i zamiast tego stosuje kurtuazyjne “proszę natychmiast opuścić moje bezpośrednie otoczenie, nieakceptowana przeze mnie osobo homoseksualna”?

Tomasz
Użytkownik

Nie no, ten musi być naprawdę kulturalny. Sam tu przychodzi…

emigrancik
Gość
emigrancik

A pamietacie jeszcze przypadek, kiedy to pacjent umierajac w szpitalnym lozku dzwonil po pomoc na pogotowie, bo go konowaly szpitalne olaly?

loghos
Gość

Hm, podejrzewam jednak, że homofobi własnymi ścieżkami chadzają (nikt im nie będzie mówić, że gdzieś iść nie powinni), a swą szczególnie chronioną przed pedałowaniem strefę intymną ciągają ze sobą. Kiedy z ciekawości zaglądają do klubu gejowskiego, też oczekują, że wstrętni pederaści usuną się na ten czas, żeby nie urazić uczuć religijnych.

Tomasz
Użytkownik

Emigrancik, jak by nie patrzeć, niedługo wyjdzie, że to, co wyprawiało łódzkie pogotowie, było dość humanitarne. Przynajmniej pacjent odchodził szybko (choć boleśnie) i w pozycji leżącej – a nie stojąc w kolejce do izby przyjęć.

Nota bene swego czasu złamałem nogę i pamiętam, że swoje w takim kolejce mimo bólu musiałem odstać. Ale i tak nie czułem się najgorzej oglądając znacznie cięższe przypadki rzężące w tym samym ogonku…

loghos
Gość

No, ale za wszystko inne zapłacisz kartą Master Card 😀

Tomasz
Użytkownik

Loghos, chciałbym. Dlatego jestem za prywatyzacją służby zdrowia.

loghos
Gość

Hm, wiem, dlatego zaznaczyłem, że ZA WSZYSTKO INNE 😀

emigrancik
Gość
emigrancik

Mi raz na wyjezdzie do Polski nosa zlamano przyjacielskim uklonem pod nocnym sklepikiem, do ktorego udalem sie po papierosy. Pojechalem do szpitala, ale po tym jak panie pielegniarki na mnie nakrzyczaly postanowilem zyc z krzywym nosem i pozegnalem sie. A wogole to tam bylo brudno.

I tu dochodze do drugiego problemu, mianowicie finansowania szpitali i zamaszyscie chwytam sie lodzkiego pogotowia.

Moze by tak zalegalizowac lodzka swiecka tradycje? Mozna by oblozyc podatkami panow posrednikow pomiedzy bogiem, a kamieniarzem, zas zyski przeznaczyc na … no wlasnie, kto jeszcze bedzie w szpitalu? Chyba jedyna pociecha dla niedawnych jeszcze klientow bylaby nowa swiatynia, gdzie zdrowi jeszcze Polacy modliliby sie o zdrowie swoje i wieczne odpoczywanie tych, co na badania pojechali.

Swoja droga, mam nadzieje, ze lekarze dostana w koncu takie podwyzki, ze nie przyjada na zachod. Bo jak tu wytlumaczyc brytyjskiej, czy niemieckiej dyspozytorce pogotowia, tradycje, ktora zaslania sie wasaty pan doktor?

loghos
Gość

Hm, najlepiej chyba Koranem albo, czy ja wiem, Bhagavad-Gitą. Co do koranu trzeba tylko zaznaczyć, że to chodzi o ten pokojowo nastawiony, umiarkowany Koran, ad usum prolis.

Tomasz
Użytkownik

Ja sądzę, ze prywatyzacja by tu wystarczyła. Mam znajomych lekarzy i czasami słucham ich opowieści o warunkach pracy “na państwowym” wręcz z niedowierzaniem. Dlatego też mogę zrozumieć, że człowiekowi pracującemu w dyżurce 30-tą godzinę może odbić, zwłaszcza jeśli dostaje za swą pracę tysiaka miesięcznie, a większość czasu pracy musi przeznaczać na wypełnianie durnych ankiet dla NFZ-u, do których czytania i układania można zatrudnić cały legion urzędników (fakt, że po zapłaceniu urzędnikom dla lekarzy i pacjentów niewiele już zostaje, to tylko jedna malutka wada tego systemu, nieprawdaż?)…

loghos
Gość

Hm, nie wspominając o takich zabawach, jak ubezpieczenie się, kiedy nie należy się do elitarnego grona ubezpieczonych z przymusu. Freelancer zawsze będzie miał z tym kłopot (jeśli nie zarejestrował się jako działalność gospodarcza, ale jeśli tenże freelancer nie jest prawdziwym wymiataczem z mocną marką, to zabije go ZUS). W gruncie rzeczy bardziej opłaca się wyznać wszem i wobec, że jest się darmozjadem i się w jakimś UP-ie zarejestrować niż zarabiać na zleceniach, bo dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne to chora kasa. A nie każda forma leczenia jest dostępna na zasadzie sięgnięcia do portfela (np, jak się dowiedziałem, intensywna terapia nerwicy kosztuje ok. 150 zeta dziennie; trwa koło 9 tygodni, od poniedziałku do soboty).

loghos
Gość

A neurozy są dość częstą przypadłością wśród freelancerów 😀

Tomasz
Użytkownik

Loghosie, ale ZUS i inne opłaty właśnie dlatego są takie wielkie, że musimy utrzymać z nich nie tylko lekarzy i biedniejszych od siebie pacjentów, ale i – a właściwie przede wszystkim – legiony biurokratów. A jeden taki biurokrata zarabia średnio, powiedzmy, pięć razy więcej niż pielęgniarka.
Nie twierdzę, że ubezpieczenia bez wyjątku powinny być prywatne. Na razie można by jednak raz a dobrze sprywatyzować szpitale (poza, powiedzmy, kilkoma strategicznymi, które mogłoby sobie państwo zachować) i wprowadzić przynajmniej możliwość wyboru między prywatnym a państwowym ubezpieczycielem. Niechby nawet najbiedniejsi mieli na to jakieś dofinansowanie… Sam fakt, że zarządzałby tym ktoś prywatnie (zarabiając na dobrych posunięciach i tracąc na złych, takich jak niegospodarność czy czarny PR), gwarantowałby, że kasa nie rozpływałaby się nie wiadomo gdzie, jak to ma miejsce teraz.

loghos
Gość

Hm, wskaż mi miejsce, gdzie z tą ideą polemizuję 😀

Tomasz
Użytkownik

Oj, chyba już śpiący jestem (czy też byłem, gdy tamto pisałem)…

Tak czy owak, wybacz imputację. Usprawiedliwieniem niech mi zaś będzie właśnie wyprodukowany epos o różnicach międzypłciowych.

tuje
Gość

loghos – mała prośba – jak już nie możesz powstrzymać swojego ślinotoku po północy, to może zainwestuj w ligninkę – wolałbym, żeby Tomek mógł się wyspać miast wchodzić w jakieś durnowate rozmowy z Tobą. On jest zbyt kulturalny, żeby Ci to powiedzieć, no ale ja mogę. Więc mówię.

Tomasz
Użytkownik

Drogi Tuje, mała uwaga: jeśli z kimkolwiek wchodzę tu w rozmowę, dyskusję czy polemikę, czynię to nie z grzeczności, ale dlatego, że z takimi a nie innymi osobami dyskutować lubię – czy Ci się to podoba, czy nie. Stąd mała prośba: przestań obrażać ludzi.

loghos
Gość

Tomaszu, dziękuję.

Tuje, ponieważ Twa wypowiedź była adresowana do mnie odpowiem: co mnie, wyjaśn3, jeśli możesz, obchodzi, co Ty byś wolał. Z tego, co się zorientowałem, Tomasz jest człowiekiem dorosłym, może odpowiadać za swoje czyny i żaden sąd go nie ubezwłasnowolnił. Wnoszę z tego, że jeśli chce, to odpowiada, jeśli nie, to nie. Odpowiada wtedy, kiedy jest mu wygodnie i nic innego nie jest po nim oczekiwane. Jak będzie miał ochotę mnie opieprzyć, to mnie opieprzy.
Na przyszłość – jeśli masz coś do mnie, pisz we własnym imieniu, pls.

zieutek
Gość
zieutek

He, he, to się nazywa zazdrosny partner!

kulturalnyhomofob
Gość
kulturalnyhomofob

@logos
Musisz zrozumieć, że nie wszyscy kochają nurzać się w kale.

emigrancik
Gość
emigrancik

kulturalny…

a niektorzy to lubia w damskim. ale o tym sie nie mowi. a niektore panie to tez to lubia. i nawet o to prosza.

Tomasz
Użytkownik

“Kulturalny homofob”… kiedyś nazywało się to oksymoron.