Do czego w polskich sądach służą biegli, opłacani – jak wszystko w sferze publicznej w tym kraju – z naszych wciąż rosnących podatków, dowiadujemy się dziś z artykułu na gazeta.pl o procesie, który pewien mokotowski prominent z Platformy Obywatelskiej wytoczył za zasugerowanie na Facebooku, że uprawiał kumoterstwo, pozwalając, by powiązany z PO biznesmen zarabiał miliony na podnajmowaniu miejskich lokali prywatnym firmom:

Wczoraj przed sądem zaczął się proces w sprawie, która zaczęła się na Facebooku. – Sąd nie korzysta z tego portalu, więc nie do końca orientuje się w zasadach jego funkcjonowania – uprzedziła już na wstępie sędzia Justyna Koska-Janusz.

Karol El Kashif [warszawski aptekarz, oskarżony o zniesławienie byłego burmistrza Mokotowa – TŁ] wyjaśniał więc, co to jest “profil”, kto może zostać “znajomym” i do czego służy przycisk “Lubię to”. Ale też bronił się. (…) Podkreślił też, że w czasie, gdy zamieścił komiks na swoim profilu, dostęp do niego miały tylko osoby, które zaakceptował jako “znajomych”. – Oskarżyciel Jan Rasiński, włamując się na mój profil, naruszył moją prywatność – oświadczył El Kashif.

– Do czego miał się włamać? – spytała z niedowierzaniem sędzia. (…)

Gdy pod koniec dwugodzinnej rozprawy padło ze strony oskarżenia kolejne pytanie o funkcjonowanie serwisu społecznościowego, sędzia zaoponowała. – Jeśli sąd będzie chciał poznać głębiej zasady funkcjonowania portalu Facebook, powoła biegłego – stwierdziła Justyna Koska-Janusz.

Oczywiście, dopiero po zeznaniach biegłych (najlepiej profesorów informatyki), którzy wyjaśnią Wysokiemu Sądowi, co to jest komputer.

4 komentarze

  1. Biegły to wydatek max. kilkuset złotych, przekręty ziomka Platformersów, który nie miał prawa podnajmować a to robił, kosztowały miasto miliony. Jak już piszesz, to skup się raczej na tym, co naprawdę ważne.

    Zbigniew
    1. Ważne jest moim zdaniem i jedno, i drugie. Tyle że korupcja i kumoterstwo w polityce dawno przestały mnie dziwić, bo – odkąd żyję – są w naszym kraju normą (jeśli już coś może w Polsce zaskoczyć, to raczej ich brak w miejscu, w którym mogłyby wystąpić). Szuka więc człowiek jako tematu na wpis czegoś nowego, nawet jeśli kaliber ponadtysiąckrotnie mniejszy.

  2. Sąd postąpił bardzo prawidłowo. W ogóle w naszym kraju działoby się znacznie lepiej, gdyby ludzie nie udawali mądrali i w sprawach na których się nie znają (jak zasady funkcjonowania Fejsbuka czy procedura cywilna) korzystali ze wsparcia fachowców.

    Rk
    1. Zgadzam się w pełni. Z drugiej strony jeśli coś stanowi wiedzę powszechną (a za taką uznać byłbym skłonny portale społecznościowe, z których korzysta wiecej niż co drugi Polak w wieku przedemerytalnym), dobrze byłoby chyba zadbać, by w procesie orzekała osoba, która ma o rzeczy jakieś pojęcie (zwłaszcza, że zapewne także wśród sędziów nie brakuje użytkowników internetu). Bo inaczej popadniemy w absurd. Czy za każdym razem, gdy jest np. sprawa o włamanie, sąd powołuje biegłego, by mu wyjasnił, czym jest kłódka, klucz lub wytrych?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.