Znalezione na portalu gazety. Jak zobaczyłem, mało z krzesła nie spadłem. Przeklejam zatem, nim do Archiwum wrzucą.

Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska 18-08-2005
Zamiast książki w bibliotece miejskiej w Malmö można będzie wypożyczyć ludzi: homoseksualistę, ekologa czy dziennikarza.
W najbliższy weekend Szwedzi będą mieli okazję stanąć twarzą w twarz ze swoimi uprzedzeniami. Miejska biblioteka w Malmö postanowiła wyjść naprzeciw tym, których książki nie przekonują do szanowania drugiego człowieka bez względu na to, jakiego jest pochodzenia, wyznania, płci czy poglądów.
W sobotę i niedzielę podczas słynnego festiwalu w Malmö w bibliotece będzie można “wypożyczyć” dziewięć osób: Duńczyka, działacza na rzecz praw zwierząt, homoseksualistę, imama, dziennikarza, muzułmankę, Cygankę, podróżnika i osobę niepełnosprawną. Nie na tydzień czy dwa, jak książkę, ale na 45-minutową rozmowę przy kawie czy herbacie w bibliotecznej kawiarni.
– Niektórzy ludzie mają uprzedzenia wobec osób, których nigdy nie spotkali. Może podczas rozmowy okaże się, że nie wszyscy dziennikarze gnają za sensacją, a raczej są ciekawi świata? Może nie wszyscy działacze na rzecz praw zwierząt są wściekli i nietolerancyjni, ale raczej inteligentni i oddani sprawie? – sugeruje Ulla Brohed z biblioteki.
Znalezienie “osób do wypożyczenia” nie było trudne. Cyganka ucieszyła się, że wreszcie będzie mogła powiedzieć Szwedom, że nie jest złodziejką, a muzułmanka – że ludzie jej wyznania nie są terrorystami. Obie przyznają, że Szwedzi niechętnie rozmawiają z członkami coraz liczniejszych mniejszości etnicznych i religijnych. A dlaczego wśród dziewięciu osób znalazł się Duńczyk? – Nie macie uprzedzeń wobec swoich sąsiadów? – śmieje się Brohed. – Stereotypowy Duńczyk dużo pali, nie lubi obcych ani biurokracji. Niech mieszkańcy naszego miasta zobaczą, jaki jest jeden z nich.
Pomysł nie jest nowy. Ludzi można co jakiś czas “wypożyczać” w Wielkiej Brytanii i Danii. Jeśli pomysł spodoba się Szwedom, biblioteka będzie regularnie “wypożyczać” ludzi, by walczyć ze stereotypami.

Idiotyzm. Idiotyzm. Czysty idiotyzm, jak zwykle za pieniądze podatników (inne źródła podały, że osoby, które postanowiły udostępniać się klientom biblioteki otrzymają wynagrodzenie… Swoją drogą, ciekawe, dlaczego w katalogu biblioteki nie ma prostytutki – czyżby Szwedzi nie mieli stereotypów na temat osób sprzedających swoje ciała?). Z kilku powodów:

1. Nie wydaje mi się, żeby osoby naprawdę uprzedzone skorzystały z oferty. By zacząć walczyć ze swoimi stereotypami, trzeba najpierw je u siebie dostrzec – tzn. zauważyć, że coś z własnym oglądem świata jest nie tak. Homofobi, ksenofobi, antysemici i inni fanatycy mają zwykle problem z tym, że w ich paranoicznym świecie wszystkie, choćby nie wiadomo jak niespójne napływające informacje spójnie potwierdzają z góry założone tezy. Tę logikę świetnie zilustrował kiedyś amerykański psycholog Gordon Allport (cytuję za Pawłem Krukowem):

Pan X: Kłopot z Żydami polega na tym, że troszczą się oni tylko o członków swej własnej grupy.
Pan Y: Jednakże akta kampanii na rzecz Funduszu Społecznego wykazują, że w stosunku do swej liczebności ofiarowali oni więcej pieniędzy na ogólne cele dobroczynne niż nie-Żydzi.
Pan X: To wskazuje, że oni zawsze starają się kupić sobie życzliwość chrześcijan i wtrącać się w ich sprawy. Żydzi nie myślą o niczym innym, jak tylko o pieniądzach; to dlatego jest tyle żydowskich bankierów.
Pan Y: Ale przecież ostatnie badania wskazują, że procent Żydów w przedsiębiorstwach bankowych jest nieznaczny, o wiele mniejszy niż procent nie-Żydów.
Pan X: Otóż to – oni nie pracują w uczciwych zawodach; siedzą tylko w przemyśle filmowym, albo prowadzą kluby nocne!

2. Jeżeli ktoś ma jedynie jakiś słaby stereotyp danej mniejszości, wcale nie jest powiedziane, że spotkanie przedstawiciela tej mniejszości pozwoli mu się z tym stereotypem uporać. Może go wręcz wzmocnić, jeśli osoba, z którą będzie się rozmawiać, wykaże stereotypowe cechy – a ludzie niestety mają tendencję do dostrzegania w pierwszej kolejności właśnie takich cech. Badania wielu psychologów społecznych (w Polsce np. Dominiki Maison) pokazują, że największe stereotypy i najgorsze uprzedzenia żywią ludzie nie w stosunku do abstrakcyjnych zbiorowści, których przedstawicieli nigdy nie spotkali, lecz w stosunku do grup bliskich geograficznie, społecznie czy mentalnie, z którymi rywalizują (a przynajmniej sądzą, że rywalizują). Polacy mają zatem stereotypy na temat Niemców, Rosjan czy Żydów (ci byli blisko przez 500 lat, więc stereotyp mimo nieobecności wciąż funkcjonuje), ale nie na temat Urugwajczyków czy mieszkańców Nowej Gwinei.
Tym, co pozwala przełamać stereotyp, jest nie spotkanie przedstawiciela stereotypizowanej grupy, lecz dostrzeżenie w nim podobnego sobie człowieka. Nie pomoże temu wypożyczanie ludzi z etykietką „gej” czy „Cyganka”.

3. Spora część stereotypów to przybliżenia statystyczne, bądź też owoce działania heurystyki zakotwiczenia. Czytam o zamachach islamskich fanatyków, dochodzę więc do wniosku, że islamiści generalnie lubią się wysadzać w zatłoczonych autobusach; po jakimś czasie gdy spotkam sympatycznego, nieskłonnego do zamordowania mnie islamistę, pomyślę, że jest on porządnym człowiekiem pomimo wyznawanej religii, co mi może jeszcze stereotyp wzmocni, wiadomo bowiem, że wyjątki potwierdzają regułę. Niemcy w latach trzydziestych nie chcieli mordować swoich żydowskich szewców czy kupców, z którymi robili interesy (ci byli „swoimi”, porządnymi Żydami), tylko opowiadali się ogólnie za rozwiązaniem kwestii żydowskiej (bo postrzegali Żydów ogólnie jako ekonomicznych rywali). Jak się skończyło, każdy pamięta.

Wypożyczony w bibliotece imam może zatem równie dobrze wzmocnić nam stereotyp, jak i się z nim rozprawić (wszystko zależy od imama i stereotypu) – średnia wyjdzie tu prawdopodobnie w okolicach zera. Nawet jeśli nie lubimy imamów, a on wyda nam się fajny, zdania na temat kategorii zmieniać nie musimy – wystarczy, że zaklasyfikujemy go jako wyjątek od reguły. Wątpliwą tę skuteczność dostajemy za cenę redukowania żyjących ludzi do stojących na wybiegu biblioteki okazów dyskryminowanych kategorii. „Okazów”, których do wystawiania się pchnęła prawdopodobnie sytuacja materialna, tak jak dziewczynę wystającą w oknie sex-shopu. Ogółem głupie, szkodliwe i moralnie obrzydliwe.


PS. Ku pokrzepieniu serc, krótka dywagacja na temat tego, jak taka akcja wyglądałaby w bibliotekach naszego słynącego z tolerancji kraju. Forum gazety, komentarz a_s_i_m_o:
W Polsce geja i muzulmanke wypozyczyla by Mlodziez Wszechpolska (albo niektorzy forumowicze). Geja by zatlukli a muzulmanke zgwalcili. I tyle by bylo z nauki tolerancji.

6
Leave a Reply

avatar
6 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Gość: Solaris, nat-dzi.aster.plTomasz ŁysakowskiscarlettoharaarchimadrytaGość: M.A., 82.115.66.13* Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Gość: chaos1024k, host227-25.crowley.pl
Gość
Gość: chaos1024k, host227-25.crowley.pl

> W Polsce geja i muzulmanke wypozyczyla by Mlodziez Wszechpolska (albo niektorzy forumowicze). Geja by zatlukli a muzulmanke zgwalcili.

a czy ta uwaga nie swiadczy o istniejacych stereotypach, ktore sa podstawa nietolerancji?

Gość: M.A., 82.115.66.13*
Gość
Gość: M.A., 82.115.66.13*

Hm… Taka luzna uwaga. Dlaczego moje poglady na temat ksiezy mozna nazwac wywazonymi? Bo istnieje silna klerofobia czy jak kto woli antyklerykalizm. Tymczasem

archimadryta
Gość
archimadryta

CHAOS1024K
świadczy, swiadczy, dumny jednak nie pisał nigdzie powyżej, ze nietolerancji w Polsce nie ma.

scarlettohara
Gość
scarlettohara

A mi się poniekąd podoba. Nie bardzo wierzę w masowe efekty praktyczne, ale przełamywanie przyzwyczajeń i konfrontowanie z niecodziennymi sytuacjami (jakby nie patrzeć to pogranicze sztuki) bywa i zabawne, i pouczające (a wnioski nt. honorarium wydają mi się przesadzone). Martwi mnie natomiast co innego: dlaczego tekst p. AKG zaczyna się słowem zamiast, a nie oprócz?

Gość: Solaris, nat-dzi.aster.pl
Gość
Gość: Solaris, nat-dzi.aster.pl

Skąd tyle niechęci do inicjatyw proóbujących en masse zwiększyć otwartość mas? Niech sobie zobaczą pedała, choćby i pzegiętego, może to pierwszy przegięty pedał w ich życiu?
Powazniej, bardziej wierzę w pozytywne rozwiązanie dysonansu powstałego w rezultacie prostej, bezpośredniej rozmowy niż w rozwiązanie negatywne – wzmocnienie stereotypu. A opieram się choćby na własnych doświadczeniach tj. coming oucie wobec nieprzejednanych prawicowców 😉