Garść uwag, spisanych w trakcie podróży. Hamburg urodą nie grzeszy, przynajmniej w porównaniu z Lubeką. Dzielnica St. Pauli po prostu przytłacza. Ktoś kiedyś napisał, że Niemcy, za co by się nie wzięli, zawsze dojdą w tym do perfekcji, absolutu. Przykładami miały być zarówno faszyzm i holocaust, jak i kapitalizm w RFN i komunizm w NRD. Teza absolutnie się potwierdza w dziedzinie przemysłu erotycznego. Patrząc na niekończące sie rzędy seks-shopów, trudno nie podziwiać narodu, który tak dalece wyzbył się pruderii, że ze swego wyzwolenia uczynił religię. Trudno, zwłaszcza Polakowi.

Polak religię czyni z tego, co go boli, nie z tego, co dostarcza przyjemności. Na szczęście zwykle mija mu to natychmiast po przekroczeniu granicy – bo wszystko, co bolesne, zawsze zostanie w Polsce.

16
Leave a Reply

avatar
16 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Gość: mila, cej21.neoplus.adsl.tpnet.plj_uGość: fghj, amp122.internetdsl.tpnet.plGość: ylemai, avf216.neoplus.adsl.tpnet.pltomek.lysakowski Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
tuje
Gość
tuje

“Ktos kiedys napisal, ze (…)”

A kto to niby miał napisać? To obrzydlistwo o faszyzmie i holokauście? Czekam na autora tego rzekomego cyatatu…

Może z relacjami z wakacji lepiej się wstrzymać się do powrotu? Kiedy głowa znów będzie w stanie zdobyć sie na rozumną refleksję…

j_u
Gość
j_u

Rany, co tak ostro? Swieze refleksje tez maja swoja wartosc. Historyczna 🙂

Gość: , nat-dom.aster.pl
Gość
Gość: , nat-dom.aster.pl

Tomek, Ty jestes po prostu uzalezniony 🙂
pozdrawiam,

Ola
(obiecalam, ze wpadne i wpadlam)

joe255
Gość
joe255

na temat St.Pauli chciałam się zachnąć, ale mi się przypomniało, że dzielnica ma konstrukcję ruskiej babuszki- im bardziej w centrum tym goręcej… a ja właściwie znam fragmenty. Hamburg jest niemiecki bardzo i bardzo portowy, ani jedno ani drugie nie jest komplementem wlasciwie, a jednak lubie H. Paradoks?

Gość: www.fotosia.blogspot.com, chello087207227159.chello.pl
Gość
Gość: www.fotosia.blogspot.com, chello087207227159.chello.pl

ja już spowrotem. pozdrawiam i witam się ze stołeczną rzeczywistością 🙂

tuje
Gość
tuje

Ponieważ Autor wzorując się najwidoczniej na najbardziej opiniotwórczym dzienniku w tej części galaktyki zmienia swoje teksty już po ich opublikowaniu i skomentowaniu (gdyby jeszcze zaznaczał, że to właśnie robi…), nie pozostaje mi nic innego, jak wyrazić żal i rozczarowanie postawą Autora.

Nam nie jest wszystko jedno.

Tuje.

j_u
Gość
j_u

“onieważ Autor wzorując się najwidoczniej na najbardziej opiniotwórczym dzienniku w tej części galaktyki zmienia swoje teksty już po ich opublikowaniu i skomentowaniu”

Ja wiem, co bylo w poprzedniej wersji tekstu. I nadal nie rozumiem lekko agresywnej reakcji nan.

tuje
Gość
tuje

do j_u:

Brawo! Masz kopię oryginału, czy dzielisz się z nami po prostu swoimi wrażeniami z przeczytania obu wersji?

Cytat. Wystarczy że Autor poda kogo autorstwa są słowa które przytoczył. Przecież nikt tu Autorowi nie zarzuca plagiatu czy manipulacji (no poza może tą szlachetną techniką zmiany tekstu już po wypuszczaniu na światło dzienne i skomentowaniu przez Czytelników – oczywiście bez wzmianki o dokonanych zmianach). Chciałbym tylko poznać autorstwo tego ‘niestereotypowego’ sądu na temat naszych sąsiadów zza Odry. To chyba nie jest wygórowane wymaganie?

Oczywiście Autor może nie pamiętać kto to powiedział – wtedy choćby google.pl służy pomocą. O ile oczywiście TO JEST CYTAT (ew. trawestacja), a nie po prostu sąd Autora podany asekurancko w mundurku cytaciku.

tomek.lysakowski
Gość
tomek.lysakowski

Autor tekst poprawił, co niniejszym przyznaje. Poprawki polegały przede wszystkim na dodaniu polskich znaczków, których w poprzedniej, pisanej z Niemiec, wersji nie było, i usunięciu fragmentu, w którym wyjasniano, dlaczego owych znaczków nie ma. Żałuję, ze kogokolwiek to uraziło.
Nie zmieniłem niczego w merytorycznej częsci tekstu, czyli np. w tym, co było komentowane.

Nie wiem, kto był autorem cytatu, i mimo wysiłków nie znalazłem go w googlu. Nie jest to bynajmniej asekuracja – sam chętnie bym sie pod tak trafną myślą podpisał, jednak, niestety, to nie ja to wymysliłem. W życiu przeczytałem jednak dotad mnóstwo rzeczy i nie jestem w stanie spamietać, co było u kogo. Wydaje mi się, ze autorem tego kawałka jest jakiś polski klasyk – może Miłosz, może Lem? – i że widziałem go bądź w Gazecie Wyborczej, bądź w Tygodniku Powszechnym, niestety bardzo, bardzo dawno temu 🙁

Gość: ylemai, avf216.neoplus.adsl.tpnet.pl
Gość
Gość: ylemai, avf216.neoplus.adsl.tpnet.pl

Ciekawe, podobną opinię usłyszałem od mego przyjaciela, Niemca z Bonn, który we Wrocławiu wykłada na UWr. I też twierdził że to cytat – ale z jakiegoś niemieckiego pisarza powojennego.

W każdym razie, niemieckiej pornografii tak. Szkoda że nie są równie otwarci na inne miłe rzeczy :).

Gość: fghj, amp122.internetdsl.tpnet.pl
Gość
Gość: fghj, amp122.internetdsl.tpnet.pl

Na przykład na co nie są otwarci?

j_u
Gość
j_u

“Brawo! Masz kopię oryginału, czy dzielisz się z nami po prostu swoimi wrażeniami z przeczytania obu wersji?”

Drogi Tuje,
Nie mam kopii, ale nie cierpie jeszcze na demencje starcza i pamietam, co tam zostalo napisane, i co krytykowales. Nie dzielilam sie zadnymi wrazeniami, tylko zadalam ci (dwukrotnie) proste pytanie: co sprawia, ze reagujesz na notke/osobe autora/cokolwiek agresywnie? Zgadzam sie, ze nie jest wskazane cytowac bez powolania sie na zrodlo, ale to nie jest artykul naukowy tylko blog, i pewna swoboda wypowiedzi jest dopuszczalna.

tomek.lysakowski
Gość
tomek.lysakowski

Ylemai, mógł to być i Niemiec. Głowy nie dam, a chętnie bym sie dowiedział, kto tego – teraz już szeroko komentowanego – cytatu jest autorem.

J_u, dzięki za słowa wsparcia!

tuje
Gość
tuje

“proste pytanie: co sprawia, ze reagujesz na notke/osobe autora/cokolwiek agresywnie?”

Reaguję tak na każde ciągotki w kierunku orwellizmu, w kierunku manipulacji i nieprofesjonalizmu w dziennikarstwie (to JEST blog dziennikarski – choć to nigdzie nie jest napisane). Jak dotąd Autorowi przydarzyło się tylko kilka małych wpadek. Nie zaszkodzi zwrócić Mu na nie uwagi i pilnować dalej: drzewa się zarówno ochoczo podlewa (komplementami) jak i bezlitośnie przycina (wskazaniem wpadek).

Swoboda wypowiedzi – oczywiście, czemu po prostu nie napisać “według mnie… – aczkolwiek wydaje się, że opinię taką głosili również inni”. Swoboda na tym przecież nie straci…

Na takich drobiazgach semantyczno/składniowych już niejeden proces przed sądem został wygrany lub przegrany (Kwaśniewski, “Życie”, Ałganow – a biegłym był chyba prof. Bralczyk?). Zgadza się, to nie jest publikacja naukowa. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby Autor sprawdzał źródła cytatów – to dobry zwyczaj, którego przestrzeganie nigdy Mu nie zaszkodzi, a publikacjach naukowych – wręcz pomoże.

Koniec tej dyskusji. Przynajmniej z mojej strony.

j_u
Gość
j_u

Nie mogl napisac “wedlug mnie”, poniewaz zdanie nie jest jego autorstwa. Nie pamietal autora, wiec swobodnie – jak to na blogu (z mozliwoscia pozniejszego przeredagowania) – umiescil fraze “jak ktos kiedys gdzies napisal…”. Jasne, blog z aspiracjami dziennikarskimi nie powinien sobie na takie rzeczy pozwalac – ale reagowanie agresja wydaje mi sie nieco na wyrost. Dziennikarze tak sie pouczaja miedzy soba? Dziekuje zatem opatrznosci, ze wybralam nieco grzeczniejszy zawod ;-P

Gość: mila, cej21.neoplus.adsl.tpnet.pl
Gość
Gość: mila, cej21.neoplus.adsl.tpnet.pl

brakuje mi tu obrazków z traktorkami…