Ech, czy ktokolwiek pamięta jeszcze o blogu Marcinkiewicza, od którego zaczął się trwający już ponad miesiąc największy w historii Polski najazd polityków na blogosferę… Przyćmiły go kolejne pamiętniki internetowe, które w obliczu zbliżających się wyborów samorządowych gęsiego zakładają politycy, w nadziei na reklamę tanim kosztem lub przynajmniej gwoli przypomnienia, że wciąż żyją. Bo kto nie ma bloga, ten dziś nie istnieje. No, może poza garstką szczęściarzy, o których piszą inni bloggerzy, co ma miejsce w przypadku Giertycha, Rydzyka, Wielkich Braci i kilkunastu innych baśniowych stworów, zaludniających wirtualną rzeczywistość blogów politycznych.

Stwory zresztą także postanowiły się usamodzielnić. Nawet te pozornie niemrawe poczynają sobie w temacie dość żwawo. I tak bloga założył mało na ekranie rozmowny Pawlak, choć trzeba przyznać, że sukcesu nie odniósł, w przeciwieństwie np. do przedwczoraj odpalonego Wierzejskiego. 1460 komentarzy w ciągu doby, niemal wszystko obelgi – to naprawdę robi wrażenie. Już widzę, jak w ślady Wojtusia drepczą kolejne Tuski i Leppery, może nawet Jarek da się przekonać do pisania o wieczorach, które spędza z kotem, szczęśliwie wciąż żywym (wieść gminna niesie, że Edgar poprzedniego miauczusia uśmiercił właśnie z zazdrości o względy Prezesa – było to jednak przed epoką pamiętników internetowych, więc Prezes z bólem po stracie Jedynego Przyjaciela radzić musiał sobie sam). Największe nadzieje łączę jednak z potencjalną działalnością blogerską najinteligentniejszej kobiety w polskim Sejmie: Renaty Beger. Nie wątpię, że – gdyby zdecydowała się pisać – soczystością stylu bez trudu przyćmiłaby Gombrowicza, autentyzmem – księżnę Dianę, a brakiem zahamowań – samego markiza de Sade.

Tymczasem taki Wierzejski, jak zwykle, monotematyczny: pisze głównie o agresji prześladujących go homo. Ewentualnie o nieszczęściu Eltona Johna (bo gej). Jak najdalej mi od freudyzmu, jednak lektura wynurzeń elpeerowskiej szczekaczki zmusza do przyznania, że dziadzio Sigismund trochę racji miał. Przynajmniej wtedy, gdy rozwodził się nad mechanizmem projekcji – na przypadku Wierzejskiego będą się kiedyś uczyły całe pokolenia psychopatologów.

A co do angielskiego gwiazdora, chciałbym być tak nieszczęśliwy, jak gość, który przyznaje się do przepuszczania 1,5 miliona funtów miesięcznie. Niestety, szczęście wytrwale nie chce mnie opuścić.

Choć być może się mylę, może dobrostan psychiczny niekoniecznie zależy od ilości zer na koncie… Może Elton John jest naprawdę nieszczęśliwy, choćby dlatego, że Wojciech Wierzejski nie miał go do tej pory okazji uszczęśliwić. Pałą oczywiście.

17 komentarzy

  1. Tomek, nic straconego z tą Begerową. Czytałem niedawno w „Dzienniku”, że ma pisać felietony do jakieś lokalnej gazety wydawanej przez senatora Henryka Stokłosę. Nie pamiętam tytułu niestety.

    A blog Wierzejskiego jest niezwykle popularny, tylko, że odbierany zupełnie odmiennie od zamierzeń. Obawiam się, czy pan poseł czasem nie zakończy szybko działalności, zaskoczony negatywnym odzewem. Szkoda by było.

    ra2er
  2. na bloga wojciecha weszłam wczoraj i od razu rzuciło mi się w oczy: pederasta, nieszczęśliwy E.J. itd. Więcej tam za żadne skarby nie wejdę. Nie będę uczestniczyć w tej nieudanej autoterapii.
    Jest mi go szczerze żal, bo życie z taką obsesją musi być przykre. No i biedna ta jego żona, nie sądzę, żeby wojtuś sobie dobrze z nią radził.

    jedynataka
  3. Blog, dla samego Wierzejskiego, bedzie sprawdzianem na wytrzymalosc, bo ile w stanie jest zniesc czlowiek, kiedy inni tak mu ublizaja, podwazaja jego stan zdrowia psychicznego. Ale moze to go nakreca? (tym gorzej dla nas) …albo zaraz brygada zrzeszonych z MW, tak jak w przypadku MINISTERA od nauki, przystapi do kontrataku i laurki wystawiac bedzie. Jak to juz gdzies, ktos na jakims forum napisal, Eltona pamietac sie bedzie latami za jego dorobek muzyczny, gory mamony, przeznaczane na walke z Aids itp. sprawy… a o tym „zgorzknialym, paronoidalnym” blondasku, tak jak sam przewidujesz Autorze, tylko w podrecznikach dla psychopatologow, wzmianke znalezc bedzie mozna. Ale to tez cos, nieprawdaz?..

    love-zanotti
  4. Trzeba przyznać, że blog zrobił oszałamiającą karierę, co prawda z lekką pomocą Onetu, ale zawsze.. Dawno nie widziałem ponad tysiąca komentarzy pod wpisem. On je pewnie nawet czyta, ale – jako klasyczny psychopata – nie internalizuje. A dla gejów to dobrze. Najlepsza mobilizacja i motywacja jest przecież negatywna…

    li-mu-bai
  5. mnie przekonalo,….ze posel IV RP, zostal znowu ofiara lze-elity i podlizujacych sie dziennikarzy/blogowiczow.
    Teoria Ueniefeu jest oczywiscie spiskowa..ale tylko „nienormalni” moga ja zrozumiec „:))). Bedziemy sie w piekle obracac…!!!! hahahah

    love-zanotti
  6. E tam…spiskowa teoria….nie znacie sie.

    Toz Elton na bank na nieszczesliwego wyglada bo go zadna baba nie chciala. Dlatego takie okulary fikuśne montuje sobie.

    Wojtek to co innego, dziewczyn zawsze mial pod dostatkiem, to i na ludzi wyszedl. Blogi pisze, w telewizji go pokazuja, politykuje… A nie tylko, spiewac i spiewac. Tak to kazdy umie.

    uenifeu

Dodaj komentarz