Wiem, że nie powinienem tego robić, ale nie wytrzymam i się pochwalę. Drugi dzień na WordPressie, trzy – do chwili napisania tych słów – notki i już 1. miejsce na liście najczęściej odwiedzanych blogów polskojęzycznych i 73. pozycja w klasyfikacji wszystkich wordpressowych blogów świata (a jest tego, bagatela, blisko 360 tysięcy). Chciałbym w tym miejscu podziękować Czytelnikom, którzy wytrwali ze mną mimo zamieszania z przenosinami: przy takich wzmocnieniach, jakich mi dostarczacie, naprawdę chce się pisać.

Poza tym WordPress jest super – poczynając od wyglądu, kończąc na funkcjonalności. Pewnie niedługo zacznę nawracać tych, co trwają jeszcze na polskich serwisach komercyjnych…

Każdego neofitę prozelityzm nosi.

22 komentarze

  1. autor jest sponsorowany przez zachodnie mocarstwa imperialistyczne; prawdziwy Polak Patriota (Tm) nie pisalby takich kalumni (czy jakos tak) na Wybrancow Narodu (C)

    😉

    zenobia
  2. O rany jak tu ładnie i fajnie, i ładnie i fajnie, i ładnie itd…

    Brakuje jeszcze paru gipsowych krasnali z pulchnymi kończynami i pijanymi nosami. W sumie to byłby już orgazm estetyczny i funkcjonalny.

    Żartowałem oczywiście.

    pzdr.
    tuje

    tuje
  3. Wcale mnie to nie dziwi. Pana wypowiedzi, Panie Tomku, sa niemal zawsze bardzo interesujace, bo trafiajace prosto w sedno. Dlaczego niemal ? Poniewaz chyba jednak niekiedy popelnia Pan pomylki.
    W dyskusji o drodze przez rezerwat Rospudy napisal Pan: „czlowiek jest najwiekszym dobrem”. Nie wiem, jak Pan to pojmuje. Czy jest on najwiekszym dobrem dla innego czlowieka ? Z pewnoscia nie. No, chyba, ze sklada datki na tace. W tej sytuacji dla niektorych, stanowiacych znikoma czesc spoleczenstwa, jest on bez watpienia wieeeeeeelkim dobrem.
    Dla ozywionej przyrody, tzn. dla roslin i zwierzat ? Z pewnoscia nie, gdyz to wlasnie Czlowiek prowadzi w coraz szybszym tempie do ich zaglady. Przyroda moglaby funkcjonowac znacznie lepiej sama, gdyby Czlowiek zniknal z powierzchni Ziemi. No, ale przeciez istniejemy i nikogo nie mam zamiaru tu naklaniac do szybszego zejscia z tego swiata. Wystarczy jednak uzmyslowic sobie, ze za kilka lat bedzie nas 10 miliardow. A przeciez gdyby tylko naszym, obecnym szesciu miliardom, dac warunki zycia takie, jak chocby Europejczykom ( nie mowiac nawet o obywatelach USA ) to przyroda zostalaby w przeciagu kilku miesiecy unicestwiona. Pan tez, Panie Tomku, uwaza, ze nie mamy prawa hamowac wzrost stopy zyciowej ludzi zyjacych w biedzie. Jesli zdamy sobie z tego sprawe, to dojdziemy do wniosku, ze wyscig o zaludnienie Ziemi to absurd, z ktorego ludzkosc musi sie wyzwolic. Przyzna Pan chyba, ze zwielokrotniona produkcja zywnosci (np. przez zastosowanie OGM) moze doprowadzic w dzisiejszej sytuacji, w ktorej „przywodcy duchowni” naklaniaja do jak najwiekszej rozrodczosci, do takiego zaludnienia, ze Ziemia wkrotce nie zdola przetwarzac odpadow wysylanych do gleby, wszelkich akwenow i do atmosfery. Ten limit nie jest juz az tak odlegly, aby mozna bylo go ignorowac. Zatem rozwiazanie najwiekszego problemu ludzkosci, jakim bedzie wkrotce przeludnienie Ziemi, musi wykluczyc dokarmianie glodujacych, jednoczesnie dajac im godne warunki zycia, jak najdalej idace wyksztalcenie, wyzwolenie z jarzma religii, zapewnienie rent i emerytur oraz solidna wiedze o zapobieganiu ciazy.
    Na dodatek istnieje ryzyko, ze pylki OGM, ktorych przeciez kontrolowac sie nie da przy masowej produkcji, z pewnoscia przeniosa sie, predzej, czy pozniej, na rosliny pokrewne, ktorych nadmiar nie jest nikomu potrzebny. To samo dotyczy niektorych zwierzat, jak np. zarlocznego lososia OGM, ktory moze wzrastac wielokrotnie szybciej, niz dotychczasowy losos niemodyfikowany, a ktory kiedys, ucieklszy z hodowli, z pewnoscia zaludni morza i oceany, wypierajac inne gatunki ryb. Wystarczy pozwolic na jego produkcje i ta katastrofa kiedys z pewnoscia nastapi.
    Nie jestem przeciwnikiem badan nad OGM, lecz rozwaga jest tu konieczna. Zas produkcja taniej zywnosci dla wyzywienia jak najwiekszych populacji ludzkich mija sie chyba z celem, gdyz Czlowiek jest dla przyrody, bez ktorej on sam nie moze przeciez egzystowac, raczej zlem, niz dobrem. Poczawszy od ubieglego stulecia zdaje sie on byc nieuleczalna choroba Ziemi.

    P.S. A teraz z innej beczki. Pozwole sobie jeszcze na maly komplemencik. Procz tego, ze reprezentuje Pan nieprzecietny intelekt, jest Pan choooooooolernie seksownym facetem. Z gory przepraszam, jesli urazilem.

    szampans
  4. no, no, no, umieszczenie fotek, dobrym posunięciem się okazało. Teraz juz nie tylko intelekt Twój Autorze przyciąga, teraz dla Czytelniczek i Czytelników, obiektem do westchnięć się stałeś.
    Śmiało można powiedzieć: nie dosyć że mądry to jeszcze piękny. A to żadko w parze idzie :)))

    gratulacje.

    lovezanotti
  5. Panie Szampansie, cóż rzec mam? Urazić Pan nie uraziłeś, wręcz przeciwnie: każdy chyba lubi słyszeć od obcych, że jest „sexy”. Niemniej wolałbym, by potencjalni wielbiciele (i wielbicielki) nie peszyli mnie publicznie, a zachwytami nad mą fizycznością dzielili się ze mną ewentualnie drogą e-mailową… Nie prowadzę bloga w celach osobistych czy matrymonialnych, nie chciałbym zatem, by wątki takie jak uroda (zwłaszcza moja) zdominowały tu dyskusję. Zdjęcia dałem, bo sam lubię wiedzieć, kogo czytam, więc pomyślałem, że i moim czytelnikom parę mych podobizn sie należy.
    Tak czy owak za komplement dziękuję.

  6. Co zaś do meritum, jest w tym pewna sprzeczność. Otóż ja bym nie twierdził, że człowiek żyjąc tak, jak żyje, rozmnażając się w tempie, w którym się rozmnaża, doprowadzi do unicestwienia Ziemi. W najgorszym razie doprowadzi do unicestwienia całego gatunku ludzkiego, co nie zmienia jednak faktu, że scenariusz, w którym ostatnią umierającą na naszej planecie istotą żywą jest homo sapiens jest nie do pomyślenia. A wystarczy, że przeżyją nas bakterie, owady, gryzonie czy nawet nasze rośliny GMO, by przyroda na Ziemi zdołała się zregenerować – tak jak zregenerowała się po wymarciu dinozaurów. Na tym właśnie polega zjawisko ewolucji, że organizmy, jeśli mają wystarczająco dużo czasu (a rośliny i zwierzęta po wymarciu człowieka bez wątpienia by miały), są w stanie zapełnić każdą niszę środowiskową.

    Co do tego, czy 10 miliardów ludzi da się wyżywić, jestem optymistą. W 1798 angielski ekonomista Thomas Robert Malthus opublikował dzieło „Prawo ludności”. Twierdził w nim, że przyrost populacji ludzi rośnie w postępie geometrycznym (czyli tak: 2-4-8-16-32-64), natomiast przyrost środków utrzymywania tylko w postępie arytmetycznym (2-3-4-5-6-7-8). miało to być przyczyną nędzy ludzi biednych, którzy po prostu za szybko się mnożą i potem nie mają co jeść. Malthus zalecał jako remedium za środki ograniczenie przyrostu ludności, przede wszystkim przez wojny, głód i zarazy oraz wstrzemięźliwość i późne zawieranie małżeństw. teoria przeszła do historii jako maltuzjanizm – po drodze zaś życie pokazało, że była absolutnie błędna. W Zjednoczonym Królestwie żyje dziś ok. 10 razy więcej ludzi niż za czasów Malthusa, praktycznie nikt tam jednak nie umiera z głodu, co jeszcze w XIX wieku było nagminne. Jak widać bowiem nie docenił Malthus znaczenia skoku technologicznego – i okrutnie się pomylił.

    Żywności dziś produkuje się na Zachodzie znacznie więcej, niż trzeba, by wyżywić wszystkich potrzebujących. Jeśli zatem np. w Afryce ludzie wciąż umierają z głodu, to nie dlatego, że Ziemia nie zniesie takiej populacji, tylko dlatego, ze transport tej żywności do Afryki byłby wielokrotnie droższy od niej samej (wliczam koszty związane z tym, ze część pewnie by się zepsuła) – i nikt nie ma zamiaru za to płacić. Zwłaszcza że jeśli jakaś żywność z Europy czy Ameryki trafia do Afryki, zwykle jest rozkradana, po czym trafia na czarny rynek po zaniżonych cenach. Bogacą się na tym afrykańscy dyktatorzy, biednieją – rolnicy na czarnym kontynencie, którzy czasami nie są w stanie nawet w państwach głodujących sprzedać swoich plonów. Tak czy owak, całej ludzkości wymarcie nie grozi.

    Co zaś do zagrożeń dla środowiska, także tych powodowanych przez GMO, nie jestem w tej materii specjalistą, niemniej pilnie śledzę opinie ekspertów. A ci przeważnie są jednomyślni: nasz strach przed GMO jest wyolbrzymiony. Z reguły są to organizmy znacznie zdrowsze dla człowieka i znacznie łatwiej kontrolowane, niż nie-GMO. Ba, można im nawet genetycznie zakodować, by się nie mogły rozmnazać np. bez substancji, którą może im podać tylko człowiek – i po sprawie.

    A że jakieś geny czasami z rośliny GMO „uciekają”, przenosząc się na inne organizmy? Nie przesadzajmy, nie dotyczy to tylko tego, co genetycznie zmodyfikowane, ale całej przyrody. Ba, geny, zwykle geny, które naukowcy „zmieniają”, nie biorą się z powietrza. Zwykle to geny już w przyrodzie istniejące (przykładem gen muszki w ziemniaku)… Najwyraźniej zatem po prostu nie ma się czego bać.

  7. A gdzie się podział piękny czarny kolor i bardzo użyteczny kalendarz?
    A tak na marginesie, czytam Twój blog od maja i zdaje się że jestem od niego uzależniony.
    Dziękuję za wszystkie teksty, które były impulsem, aktywującym moje szare komórki 😉
    Powodzenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *