Przede mną weekend wypełniony pracą ze studentami (zajęcia od 9:00 do 21:00, szczęściem z przerwami), a potem kilka dni poza Warszawą, dziś więc przyszło mi już nagrać parę rzeczy na następny tydzień. Najprzyjemniej było z “Lustrem” dla TOK FM. W słoneczne popołudnie na ławeczce na Polach Mokotowskich opowiadałem Julii Zabojszcz o przyjaźni, miłości, atrakcyjności i seksie – tak jak te zjawiska widzą socjobiolodzy. Program wyszedł długi, więc zostanie najprawdopodobniej podzielony na dwie części. Emisję zaplanowano wstępnie na sobotę (cz.1) i wtorek (cz.2), między 21:00 a 22:00.

TOK FM nadaje zarówno drogą naziemną, jak i online. Zainteresowanych zapraszam do słuchania i dzielenia się wrażeniami.

14
Leave a Reply

avatar
12 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Tomasz ŁysakowskiDeucehedanosdoodgelysakowski Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Pyzol
Gość
Pyzol

Tomek, sorry, ale mimo najlepszych checi, ja nie jestem w stanie sluchac Tok FM. Na codzien obcuje z radiem kanadyjskim (takze stacjami prywatnymi) i, najwyrazniej, jestem zbyt wybredna.

I wcale nie chodzi tylko o polityke, ale w ogole o formule radia: patrznp. w twoim przypadku: jaki ma sens rozbijanie materialu, o ktorym mowisz. Konkretnie i l e to bylo “za dlugo” ze najprawdopodobnej zostanie rozbite?

W moich Talk Shows konkretny prowadzacy ma trzy- czterogodzinne cykliczne audycje, do ktorych zaprasza fachowcow w poruszanym temacie,plus odbiera telefony sluchaczy, a czasu nie pozera puszczanie piosenek ( wystarczajaco wq,,ce sa reklamy!)

Przyjazn, milosc, artakcyjnosc, seks – kazdy z tych tematow to rozmowy na godziny, a tutaj wszystkie naraz zmieszczono…. w ilu minutach, ktore z dodatku – jak piszesz – najprawdobodoben okaza sie ‘”‘za dlugie”?

Przeciez to zwykla tabloidyzacja debaty, pigulka intlektualizmu w miejsce namyslu i polemik, f a t a l n y sposob omawiania jakichkolwiek powazniejszych spraw, pop culture w najgorszej, skrajnej odmianie. Tak to mozna o Paris Hilton, a nie przyjazni, milosci etc. etc.

Kaska

Faguss
Gość
Faguss

“Niestety już musimy kończyć….”

uenifeu
Gość

No a jak Eichelberger przychodzi, i mruczy po swojemu dwa słowa na minute, to w sam raz dwa zdania ułoży i są wiadomości.

Tomasz
Użytkownik

Pyzol, no właśnie: nagranie wyszło na 2 godziny (fakt, że od czasu do czasu przewidziano jakąś piosnkę, za to z kolei w TOK FM niemal nie ma reklam) – a to i tak nie o wszystkich psychologicznych implikacjach wspomnianych zjawisk, tylko o tym, jak sprawy widzi socjobiologia. Może faktycznie jest to jakaś tabloidyzacja, lecz z drugiej strony ciężko tym w ogóle mówić nietabloidowo. Taki już urok psychologii ewolucyjnej.

Pyzol
Gość
Pyzol

“Taki już urok psychologii ewolucyjnej.”

????????

To nie psychologia ewolucyjna, ale prostacka tabloidyzacja debaty, praktykowana przez media! Szastu – pastu!- i problemy, ktore od tysiecy lat rozgryza filozofia ( w tym: religie) “zalatwiamy” w pol godzny i “aby sie komus nie znudzilo” prztykamy w ten collage jeszcze piosenki. W taki oto wdzieczny sposob dokonuje sie intelektualnego morderstwa na s e n s i e filozofii- potrzebie poszukiwania i rozkoszy dociekan.

A potem jeszcze wypada ponarzekac, ze “lud jest ciemny” ;

http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=237

I ze trzeba go uczyc.
Na zajeciach Radia Tok, w pol godziny.

Kaska

doodge
Gość

Katarzyno:
1. Nie każdy ma czas poświęcić całe życie na dociekania.
2. Mało kto zacznie dociekać w dziedzinie, o której nie słyszał. Jestem pewien (a może się mylę), że niewiele czasu poświęciłaś np. teorii mnogości… Dlaczego? Bo wiesz, że Cię to nie interesuje? A może dlatego, że nie trafiłaś nigdy na krótki tekst na ten temat, który pozostawił tak duży niedosyt, że zaczęłaś grzebać samodzielnie?

hedanos
Gość

Wydawać by sie mogło że 2 godziny rozmowy o wymienionych pojęciach to mało, ale nic mnie nie skłania do tego, by stwierdzić ze 4 godziny 🙂 to już wystarczająco – choćby na jedno z wymienionych. “potrzebie poszukiwania i rozkoszy dociekań.[Kaska]” – Takie to proponuje prowadzić z przyjaciółmi bądź aktualnie bliskiej naszemu sercu osobie, o ile jeszcze, i jeszcze chciałaby o niej rozmawiać.

Chyba ciekawsze jest przezywanie miłości, a niżeli rozmawianie o niej, polecam! 😀

Tomasz
Użytkownik

Kaśka,
powiem szczerze: sam dawno temu studiowałem filozofię, ba, jako student MISH-u byłem również na kilku zajęciach profesor Skargi. I, jakkolwiek wciąż szanuję ją jako człowieka, nie mam zbyt wielkiego mniemania o filozofii – przynajmniej takiej, jaką ona uprawia.

Filozofia kiedyś była systemem, który miał integrować inne nauki – filozof miał wiedzieć więcej. Dziś, kiedy przeciętny człowiek, nawet bardzo wiele czytający, nie jest w stanie nadążyć za kolejnymi odkryciami fizyki, techniki, genetyki czy neurobiologii, to ideał niemal nie do osiągnięcia. Co więcej, większość filozofów w ogóle nie ma ochoty się na ten temat czegokolwiek dowiadywać – w ten sposób snują sobie rozważania coraz bardziej oderwane od tego, co wiemy dziś o człowieku i świecie.

Wiemy – ale nie dzięki filozofii, tylko naukom szczegółowym. Fizyka, chemia, astronomia i kosmogonia coraz więcej nam mówią o naturze wszechświata w zdaniach, które przeważnie – w przeciwieństwie do twierdzeń filozofów – są sprawdzalne i stosowalne. Dzięki biologii i medycynie wiemy, jak funkcjonujemy. Dzięki neuronauce – jak myślimy, dlaczego czujemy, czy w jaki sposób się zakochujemy. Dzięki genetyce – dlaczego jesteśmy podobni do siebie i swoich rodziców oraz co jest istotą człowieczeństwa. Psychologia społeczna uczy nas, wedle jakich programów na co dzień działamy (np. dlaczego czasem jesteśmy dla ludzi dobrzy, a dlaczego innym razem źli), ewolucyjna – wyjaśnia, w jaki sposób te programy służą naszym genom, czyli jednostkom, dla których nasze ciała stanowią wehikuły.
Jeśli gdziekolwiek zostaje tu miejsce dla filozofii, to w dziedzinie etyki – i tu jednak filozof, jeśli chce się wypowiadać, powinien wpierw posiąść gruntowne wykształcenie biologiczne, medyczne i psychologiczne. Poza tym nie bardzo widzę jakiekolwiek jej zastosowania. Przynajmniej naukowe.

Deuce
Gość
Deuce

Filozofia nie umarła. Bez przesady 🙂 Być może parę tematów odpadło po drodze – odpowiedzi na temat budowy świata, atomizacji itd. lepiej udziela np. fizyka, ale podstawowe zagadnienia filozoficzne nadal żyją. Co z tego, że wiesz z czego się składa człowiek, jak działają mięśnie, dziedziczenie czy zachowania stadne – skoro nie wiesz po co to wszystko? Po co żyjemy? Jak mamy żyć? Co jest dobre a co złe i czy w ogóle taki podział ma sens.
Dla mnie filozofia to jest meta-nauka, która tak jak podałeś zespala wszystko abstrakcyjnymi pytaniami tego typu. Dała podstawowy aparat badawczy, logikę itp. – czyli podwaliny każdej nauki.
O.K. To było kiedyś i teraz “prawdziwych filozofów i cyganów już nie ma”. Ale potrzeba stawiania pytań z najwyższej półki była i będzie zawsze. Jakie czasy tacy filozofowie. Pradziadowie mieli Nietzschego i ‘Uebermenscha’, my mamy Fukuyamę i ‘Koniec historii’. A może koniec filozofii 8)

Tomasz
Użytkownik

Deuce, jak to nie wiem, po co to wszystko, po co istnieje człowiek, itp? Toż akurat na to pytanie znamy już odpowiedź od połowy XIX wieku. Człowiek jest zwierzęciem, a co za tym idzie, maszyną służącą do przenoszenia informacji – w tym wypadku genetycznej. Został, jak każdy żywy organizm na ziemi, stworzony na drodze doboru naturalnego – czyli rozpisanego na miliardy lat procesu, w trakcie którego gorzej przystosowane wehikuły genów wymierały, a te, które na drodze mutacji zyskiwały nowe, korzystne cechy – przeżywały. Nie rozumiem, co tu jeszcze filozofia miałaby miec do dodania.

Co do spraw dobra, zła etc. – już pisałem, że filozofia ma sens, jeśli ograniczy się do etyki – choć nie wyobrazam sobie, by filozofowie mogli się tu obejść bez gruntownej wiedzy na temat współczesnej biologii.

A filozofia jako metanauka to zupełnie inny problem. Trochę science fiction, dopóki nie pojawią się filozofowie gruntownie obkuci w naukach, które chcą integrować. Fukuyama, jak wynika z jego dzieł, tego warunku na razie nie spełnia – nic więc dziwnego, ze do tej pory nie sprawdziła mu się żadna ze bzdurnych przepowiedni.

Deuce
Gość
Deuce

Wybacz, ale mnie te odpowiedzi na odwieczne pytania nie satysfakcjonują 🙂 Rozumiem, że są tacy jak Ty, którzy już znaleźli i nie są zainteresowani dalszym poszukiwaniem. Dla mnie takie “odpowiedzi” wywołują jedynie kolejne pytania. Nie uważam siebie za zwierzę, misja “przenoszenia informacji genetycznej” jakoś nie wydaje mi się bardziej wiarygodna w kontekście sensu istnienia świata od np. oczekiwania na powrót wielkiego różowego trójkąta. Sformułowanie “każdy organizm żywy został STWORZONY” jest nawet dosyć zabawne w tym peanie na cześć ewolucji.
Tam gdzie Ty widzsz odpowiedzi ja widzę jedynie kolejne pytania 🙂 Kto “rozpisał na miliardy lat ten proces”? Czy sugerujesz, że był jakiś początek, a zatem będzie i koniec? Zaryzykowałbym nawet tezę, że jeśli fizyka odpowiada na pytanie filozoficzne, to to nie jest pytanie filozoficzne 🙂

Pyzol
Gość
Pyzol

Tomku,
a ja z uporem maniaka bede twierdzic, ze zamilowanie do dociekan i ciagle stawianie nowych pytan sa w a r u n k i e m i rozwoju ntelektualnego, i funkcjonowania elit jako najbardziej tworczego segmentu spoleczenstwa.

Bez dociekan i pytan nie dokonalby sie z a d e n postep technologiczny. Tu chodzi o technike, a nie “produkt”.
Znasz “Czesc i calosc” Heisenberga? Pewnie znasz. Przytocze ci fragment z Przedmowy:

“Nauki przyrodnicze opieraja sie na eksperymentach, dochodza do wynikow dzieki rozmowom uczestniczacych w nich ludzi, ktorzy naradzaja sie nad interpretacja eksperymentow. Rozmowy takie stanowia tresc tej ksiazki. Powinno w nich uwidocznyc sie to, ze nauka powstaje w rozmowie.
(…) W rozmowach tych fizyka atomowa nie zawsze odgrywa najwazniejsza role. Rownie czesto chodzi raczej o ludzkie, filozoficzne, albo polityczne problemy i autor ma nadzieje, ze wlasnie tu wyraznie bedzie widac, jak trudno jest oddzielic nauke od tych ogolniejszych problemow”.

Nie mam pojecia ani o fizyce atomowej, ani teorii kwantowej, a ksiazke czytalam z wypiekami na policzkach, nie mogac sie od niej oderwac.

Albo elity – poprzez wlasny przyklad – beda praktykowac dialog, namysl, rozmowe, albo poprzestana na kilku tanich (a w dodatku w paru przypadkach co najmniej naciaganych) ogolnikach jak te, ktore wyglosila prof. Skarga. Ktora z opcji wybiora – ta bedzie oddzialywala i tworzyla normy intelektualne spolecznosci, w ktorej sie poruszaja i ktorej elitami sa.

Kaska