Z urlopu (jak zwykle, na wsi) do Warszawy wracałem dziś rano pociągiem TLK Kordecki. Pociąg ten, choć startuje w Częstochowie (mieście, w którym się urodziłem – ma człowiek szczęście do topowych w IV RP miejscowości), nie jedzie jednak “zwykłą” trasą pociągów z Częstochowy (przez Radomsko, Piotrków, Koluszki i Skierniewice), lecz kieruje się początkowo na wschód, by we Włoszczowie wjechać na Centralną Magistralę Kolejową. W przeciwieństwie do warszawsko-krakowskiego ekspresu, który z uwagi na godziny kursowania i cenę cieszy się umiarkowanym zainteresowaniem mieszkańców Włoszczowy i okolic, TLK wydaje się oblegany. Przeciętnie w dni powszednie korzysta z niego na tym odcinku kilkanaście osób; w poniedziałki (w kierunku do Warszawy) i w piątki (w kierunku do Włoszczowy) – kilkadziesiąt. Już w listopadzie PKP podały, że średnio dziennie na stacji wsiada lub wysiada (z dwóch pociągów jadących w tę i z powrotem) 31 osób. Licząc po 37 zł od osoby, stacja i tak zwróci się kolejom w ciągu najbliższych lat. Co ciekawe, w przeliczeniu na pociąg liczba pasażerów wydaje mi się porównywalna z tym, co widuję na peronie w pobliskim Radomsku, gdzie jednak nikt zatrzymywania pociągów pośpiesznych nie kwestionuje…

Z drugiej strony jednak stacji w Radomsku nie otwierał Przemysław Gosiewski, polityk, który dla wielu jest symbolem tego, co w PiS-ie najbardziej znienawidzone: skuteczności… Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego niezliczone inwestycje warszawskie, swego czasu niemal co drugi dzień “otwierane” przez p.o. prezydenta Marcinkiewicza i innych pisowskich notabli, nie były obśmiewane w mediach ani tak często, ani tak napastliwie, jak malutki peron za milion trzysta? Milion trzysta to tyle, co nic, przy sumach, które kolejne rządy przeznaczają na inwestycje w stolicy. Dla porównania: koszt budowy aktualnie oddawanej do użytku stacji warszawskiego metra (Słodowiec) to ponad 250 milionów. Koszt dokończenia starej nitki metra szacuje się w tej chwili prawie na MILIARD (który, znając życie i warszawskie warunki, jeszcze się przez najbliższych parę latek zmultiplikuje). Koszt drugiej linii metra na odcinku Centrum-Stadion (który nagle wszyscy chcą zbudować do 2012) to będzie przynajmniej kilka, jeśli nie kilkanaście miliardów. Nikt jakoś nie pyta o zasadność inwestycji w sytuacji, gdy kilkadziesiąt metrów na południe od planowanej trasy przebiega łącząca już okolice Dworca Centralnego z okolicami stadionu kolej średnicowa, aktualnie zresztą modernizowana, która aż się prosi o przerobienie za kilkakroć mniejsze pieniądze na drugą linię metra.

A teraz policzmy: Włoszczowa z okolicami (w tym również po lewej stronie Pilicy) to 20-30 tysięcy ludzi, Warszawa z okolicami – 2 miliony. 2 mln to 100 razy więcej od 20 tys. – tymczasem stołeczne inwestycje dotowane przez państwo idą nie w setki milionów (jak by można było oczekiwać biorąc pod uwagę parytet ludnościowy), tylko – przynajmniej – w dziesiątki miliardów złotych. Nic dziwnego, że gdy słyszę, jak podróżujący zbudowanym (również) za dotacje budżetowe metrem opowiadają sobie dowcipy o Włoszczowie i Gosiewskim, robi mi się niedobrze.

Dziś jednak zrobiło mi się bardzo przyjemnie, gdy po dotarciu do Warszawy dowiedziałem się, że sprawa nominacji jest już przesądzona. I choć nie bardzo wiem, po co w ogóle w Radzie Ministrów czwarty wicepremier (w rządzie Marcinkiewicza był początkowo tylko jeden wicepremier: Ludwik Dorn; mimo to ludzie w Polsce jakoś żyli), to i tak cieszę się, że został nim Przemysław Gosiewski.

24
Leave a Reply

avatar
23 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Tomasz ŁysakowskiAndrzejRKsppsinpix Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
bart
Gość

Być może nie wyczuwam delikatnej nutki ironii, ale moim zdaniem to niedobrze, że ci niedobrze. Przecież opowieść o Włoszczowej to socrealistyczna bajka o tym, jak przyjechał dygnitarz, pochylił się ze współczuciem nad losem maluczkich i sprawił, że bezprzystankowe onegdaj ekspresy z nowej stolicy do starej (i na abarot) zatrzymują się teraz w jakiejś dziurze!

Dla mnie peron we Włoszczowej jest symbolem pozoranckiej polityki obecnej władzy. Patrzcie, im załatwiliśmy, tacy jesteśmy skuteczni (BTW, gdzie jeszcze Edgar Peron wykazał się porażającą skutecznością?). Słuchamy próśb prostych ludzi, może i wam coś załatwimy. Włoszczowa symbolem troski o zwykłych ludzi, doktór G. – symbolem walki z toczącym kraj korupcyjnym układem, który zabija dla organów.

Tomasz
Użytkownik

Porażająca skuteczność? Ano, choćby PET w Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach (inwestycja wartości 27 mln zł), który najprawdopodobniej zostanie uruchomiony jeszcze w tym roku. Poza tym wystarał się o środki na budowę stadionu piłkarskiego i hali sportowej (także Kielce). W planach, jak wiemy, ma również lotnisko w Obicach.

Zgadzam się, że to wszysko klientyzm – tylko czy klientyzmem nie są również dotacje do warszawskiego metra czy finansowanie z moich, podatnika składek, jakichś obiektów sportowych? A to oczywiście tylko czubek góry lodowej – popatrzmy na rolników i górników. Upraszczając, można powiedzieć, że właściwie całe państwo, cały budżet, fiskus, Sejm, Senat i Rząd działają tylko po to, by zaspokajać interesy jakichś grup interesów. Czasami jest to grupa wąska (oligarchowie), a czasami szeroka (lud Warszawy, Kielc czy Włoszczowy). I tyle.

Oczywiście, wolałbym żyć w państwie, które zadowalałoby się rolą stróża nocnego, pozwalając obywatelom, by sami troszczyli się o swoje sprawy. Państwie, które nie grabiłoby mnie na potęgę, tylko po to, by politycy mogli napchać brzuchy swoim krewnym, kumplom i wąskim grupom wyborców przed wyborami. Niestety, skoro już żyję w kraju, w którym większość obywateli wybierając takich a nie innych polityków opowiada się jeśli nie za socjalizmem, to przynajmniej etatyzmem, nie mam nic przeciwko temu, by przynajmniej część tego, co fiskus mi zabiera, wracała do akurat do mnie w postaci kawałka stacji metra lub dworca, z którego korzystam.

Marcin
Gość

Chyba nie zrozumiałem tego wpisu albo coś w nim nie tak z ironią.

Marcin
Gość

Aha – jest jedno ironiczne miejsce. Że niby przegrywająca wszystkie batalie o wszystkie środki Częstochowa jest jedną z topowych w IV RP miejscowości.

Kuszelas
Gość

ciekawi mnie, skąd się wzięła kwota 37 zł, którą codziennie każdy pasażer wsiadający lub wysiadający włoży do kasy PKP, by pokryć koszty budowy wspomnianego peronu (o utrzymaniu nie wspomnę)

grzesie2k
Gość

Gosiewski jest symbolem nie skuteczności, a zwykłej korupcji. Ta inwestycja jest zwyczajnie bezsensowna ekonomicznie.
Budowa dworca oczywiście kiedyś się zwróci. Tylko nie dostrzegłeś, że koszt zatrzymania się pociągu i ponownego jego uruchomienia to kilka tysięcy złotych.

Kuszelas
Gość

>> Grzesie2k
oczywiście, że jest symbolem skuteczności, a także realizatorem zasady sprawiedliwości społecznej w rozumieniu “klasycznym”:
najpierw mnie, później szwagrowi, a reszcie sprawiedliwie

doodge
Gość

Tomku:
W swoich obliczeniach rentowności inwestycji, jaką jest peron we Włoszczowej, zapomniałeś o jednym drobnym szczególe (a właściwie o dwóch). Jeden jest taki, że zatrzymanie i ponowne rozpędzenie pociągu kosztuje (z tego, co pamiętam, to jest to kwota rzędu kilkuset pln – przyznaję się, nie chce mi się teraz szukać dokładnej sumy). Drugą kwestią jest to, że jeśli pospieszne będą się zatrzymywać we wszystkich miejscowościach po drodze, to chyba przestaną być pospieszne. Najlepszy przykład to pociągi kursujące między Wrocławiem i Wałbrzychem (trasa 79km – tak twierdzi PKP.pl), gdzie różnica między pospiesznym i zwykłym wynosi nawet do -5 minut (osobowy 1:59, pospieszny 2:04 – i nie zastanawiajcie się, jak to jest możliwe, że pociąg jedzie ze średnią prędkością 40km/h).

Z PET z tego, co pamiętam, to też był mały przekręt, bo on już od dawna gdzie indziej był chyba planowany w ramach jakiegoś sensownego rozmieszczenia ich w całym kraju, a Przemysław Edgar tylko tę lokalizację zmienił.

Zgodzę się z Tobą w kwestii tego, że w ferworze rozwijania wielkich miast (głównie Warszawy) zapomina się bardzo często, iż są jeszcze mniejsze miasta. Widzę to za każdym razem, gdy zaglądam do rodziców w Wałbrzychu. Mimo wszystko nie wydaje mi się, żeby rozwiązaniem tego problemu było coś, co uprawia Pan Gosiewski (czyli najzwyklejsza prywata i zapewnianie sobie osobistego elektoratu za państwowe pieniądze).

qatryk
Gość

oj Tomku, Tomku, zatrważasz mnie.
Po pierwsz jak Doodge celnie zauważył Przemek PET pzeniósł z jednego miejsca gdzie był bardzo potrzebny do miejsca gdzie był potrzebny do tego aby lud stwierdzil jaki to Przemek jest fajny. Z tego co pamiętam to ten PET będzie tam po prostu stał, bo z jakiegoś centrum onkologii gdzie miał sie znaleźć został przeniesiony do szpitala gdzie leczy sie katar.
Z tą Włoszczową to jakby sie nie kalkulowało: po to wsiadam do ekspresu aby nie zatrzymywać sie gdziekolwiek – nie wiesz jak cenne czasami jest 10 minut?
A teraz meritum tego komenta, bo powyzsze to mi de facto wisi – z PETa i ekspresu Wawa-Krak w najbliższym czasie nie zamierzam korzystać.

Napisałeś że w Warszawie sie tyle kasy wydaje. Tak tylko weź sie przyjżyj jak warszawiacy sa okradani. Wszelkie podatki którymi jesteśmy łupieni przekraczają pewnie ładne pare razy kwoty które wymieniłeś na warszawskie inwestycjie. Pozatym co innego jest miasto gdzie toczy się życie na wysokich obrotach i mieszkańcy chyba mają prawo wymagać aby komunikacja była na jako takim poziomi, skoro wyciąga im się z portfela tyle kasy co nikomu w Polszy.
O pupe rozbić jest twoje przeliczenie na głowe mieszkańca wydawanej kasy. Jakbys to zrobił w stusunku do średnich podatków ściąganych na głowe to mógłbym nie polemizować. Tylko że pewnie wyszłoby ci że z tych podatków przeciętnego Warszawiaka na inwestycje idzie jakieś 5% a reszta rozpływa sie po reszcie kraju. Peron we włoszczowej został zbudowany zapewne w 50% z podatków włoszczowian a w 50% z mojej warszawiaka kieszeni. A to nie jest do końca fair. Moge się zgodzić że w tym naszym socrealu jako ci ponoć najbogatsi (czołg mi jedzie) mieszkańcy polszy, powinniśmy dokładac do inwestycji gdzies na prowincjach. Ale do cholery niech nam to jakąś korzyś przynosi, a nie że przedsiębiorca który jedzie do Krakowa ubijac interes traci 20 minut swego cennego czasu na przystanek w pipidówku.

qatryk
Gość

z tym PEtem jeszcze sprostowanie, coś mi się porypało, ale z tego co pamiętam to na początku miał byc własnie gdzies gdzie wogóle nie był potrzebny. Mea culpa.

doodge
Gość

Quatryk:
Ja przyznam się z tym PETem też już dobrze nie pamiętam (potem postaram się coś poszukać, jak znajdę, to może odszczekam :P).

Natomiast do inwestycji w dużych miastach, no cóż. Cześć z nich jest wręcz dyktowana przez inwestorów (np. “postawimy fabrykę, która zatrudni ileś osób, jeśli miasto wybuduje drogę”). Nie przeceniałbym jednak wkładu Warszawiaków w budżet kraju (choć przyznaję, iż w tej chwili popieram to jedynie intuicją).
Brak inwestycji w miastach mniejszych trochę mnie boli, jednak wydaje mi się, że jeśli już szukać pieniędzy na te inwestycje, to raczej bym się przyjrzał takim wydatkom jak np. Świątynia Opatrzności Bożej (ile peronów można by za to wybudować?), którą państwo bardzo szczodrze wspomogło naszymi podatkami…

bart
Gość

Znalazłem w Trybunie 😉

“MAREK BALICKI, były minister zdrowia:

– Ministerstwo Zdrowia zlikwidowało przygotowany przez ekspertów program rozwoju sieci przynajmniej 10 ośrodków PET-ów rozmieszczonych w miarę równomiernie, aby ludzie mieli do nich taki sam dostęp. Ale MZ uznało, że to za dużo. Oczywiście decyzja jest błędna, ponieważ 10 ośrodków to absolutne minimum. Teraz rząd nagle otwiera ośrodek w Kielcach, które nie są wielką aglomeracją jak Kraków, Wrocław, Łódź. Z jednej więc strony odchodzi się od programu, a z drugiej angażuje w wyposażenie nie największego ośrodka. Nie da się ukryć, że prawie wszystko, co robi PiS, jest podyktowane względami politycznymi i PR-owskimi, bez względu na długofalowe skutki. Największym grzechem rządu jest skreślenie kompleksowego programu i zastąpienie go efektownym wmurowywaniem kamienia węgielnego w celach kampanii wyborczej. “

Kacper
Gość
Kacper

Tomku, problemem nie jest tutaj moim zdaniem dworzec we Włoszczowie, tylko to co on ujawnił. Ciagle psizesz o liberaliźmie, piszesz jak to źle gdy bezrobotni korzystają z Twoich podatków, a jednoczesnie BEZWSTYDNIE propagujesz klientyzm.

To w końcu jesteś za czy przeciw?

A może to zależy od tego czy Ty sam jestes beneficjentem takiej polityki czy nie?

Osobiście Pana Gosiewskiego za 3 lata chętnie zobaczę przed komisją śledczą. Moim zdaniem reprezentuje on ‘baronostwo’ w najgorszym wydaniu.

czescjacek
Gość

ja się pytam o linię średnicową, tylko że ani za grosz nie mam kompetencji w tej sprawie, ani za bardzo nie wiem, gdzie można by pytanie skierować. jakieś tropy enybady?

doodge
Gość

@Bart:
Dzięki za wyręczenie w poszukiwaniach 🙂

@Kacper:
Szukałem dziś troszkę różnych informacji o Panu Gosiewskim i trafiłem na artykuł (bodajże w gazeta.pl), że on już w tej sprawie miał zeznawać przed prokuraturą. Nie pamiętam, żeby były jakieś skutki, więc chyba rzeczywiście musimy jednak poczekać na komisję śledczą.

Tomasz
Użytkownik

Moi drodzy, tym razem nie planowałem ironii. A Częstochowa znalazła się w zestawie głównie za sprawą regularnych pielgrzymek kolejnych członów koalicji do pewnego przybytku z wizerunkiem lokalnie czczonej bogini.

trackback

[…] Wicepremier z Włoszczowy [image]Z urlopu (jak zwykle, na wsi) do Warszawy wracałem dziś rano pociągiem TLK Kordecki. Pociąg ten, choć […] […]

Tomasz
Użytkownik

PS. Jeszcze w kwestii rentowności – klikajcie łaskawie na linki, które podaję – w tym tekście był to wywiad z prezesem PKP:

Jak wyjaśnił w Kielcach prezes Wach, zatrzymanie pociągu na stacji kosztuje od 32 do 42 zł, w zależności od tego ile wagonów liczy skład. Od 16 października do 5 listopada na stacji we Włoszczowe PKP obsłużyły każdej doby średnio 31 pasażerów, którzy zapłacili za bilet do Warszawy po 37 zł – podał szef PKP. Kategorycznie zaprzeczył przy tym lansowanej przez niektóre media tezie, że “stacja we Włoszczowe służy dwóm pasażerom na dobę”.

za: http://finanse.wp.pl/POD,1,wid,8590267,wiadomosc.html?ticaid=13b88 (link w tekście)

Mimo wszystko prezes PKP jest dla mnie większym autorytetem w kwestii kosztów zatrzymania pociągu, niż jakiś dziennikarzyna z Wyborczej.

sinpix
Gość
sinpix

Panie Tomaszu, widzę małe braki w czytaniu ze zrozumieniem 🙂 przywołujać Pańskie (prezesa PKP) cyctaty “zatrzymanie pociągu na stacji kosztuje od 32 do 42 zł, w zależności od tego ile wagonów liczy skład.” W rzeczywistości tyle to właśnie kosztuje.

Poniżej wyliczenia mojego znajomego maszynisty, na temat tego ile kosztuje PONOWNY ROZRUCH:
“Srednio około 600 A x 3000 V x 2 min a potem przy mniejszym np. 200 A poborze około 3 min. Tj. około 5 minut potężnego poboru prądu. Tj w fazie początkowej 3600 Kwh x 0,4 zł/kWh= 1440 zł

Faktycznie opłata za zabranie kilku pasażerów we Włoszczowej wynosi: koszt zatrzymania składu (32 do 42) pln + koszt ponownego rozruchu składu (owe 1440 pln).

spp
Gość
spp

Już raz zabierałem głos w sprawie tej włoszczowskiej inwestycji, czytając jednak hurraoptymistyczne obliczenia opłacalności budowy (i to mija dopiero pół poku) mam do n ich poważne zastrzeżenia.
Wszyscy podkreślają koszt zatrzymania i rozruchu skład i porównują go do przychodów ze sprzedaży biletów. Wygląda co całkiem nieźle 🙂

Nie jestem biegłym księgowym, nie jestem też dziennikarzem Woborczej, ale trochę z rachunkowością miałem do czynienia i wiem, że do kosztów tej stacji należy doliczyć amortyzację, cotego typu budowli (grupa 221)
stawka rocznej amortyzacji wynosi 4,5 % tzn. ~ 3 000 000 zł * 4,5
% /12 = 11 250 zł – tyle trzeba dodać do kwoty zatrzymania
pociągów. I tak co miesiąc przez najbliższe 22 lata i 3 miesiące.
(a nie chce mi się sprawdzać, czy nie można tutaj stosować
skróconego okresu amortyzacji ze względu na warunki w jakich
budowla funkcjonuje).

Nie mam dostępu do innych danych więc na tym powierzchownym
wyliczeniu kończę.

RK
Gość
RK

Zasadniczo z przedstawionych wyliczen wynikaloby, ze takich deficytowych stacji w skali kraju jest conajmniej kilkadziesiat i natychmiast wypadalo by je zamknac.

A tak wogole, to po kiego grzyba z takiej Wloszczowej dokadkolwiek jezdzic? Nie lepiej pojsc wypasac krowy alibo zamiesc obejscie? Dzieki temu Qatryk zaoszczedzi 10 minut i zarobi dla siebie dodatkowa walizke pieniedzy, od ktorej naliczy i wyplaci nalezny podatek, z ktorego bedzie mozna oplacic pomoc socjalna dla mieszkancow Wloszczowej.

Idac dalej tym tropem, moznaby zlikwidowac, jako anachronizm, wogole cala kolej. Samoloty lataja szybciej, biedota jakos doturla sie na lotnisko, dobrze zapowiadajaca sie mlodziez z duzych miast ma na tyle blisko, ze to nie jest wogole problem, a od czasu do czasu przylatujacy biznesmeni wynajma smiglowiec, zeby nie tracic czasu na komunikacje drogowa w tym zacofanym kraju. 10 minut dla takiego biznesmena, to kontener pieniedzy, od ktorych odprowadzi podatek, ktory mozna przeznaczyc na zasilek dla tych, co chca skorzystac z samolotu. W sumie, po co korzystac z lotniska, skoro mozna sie nie ruszac poza miasto i pojsc np. pod blok wypic piwo z kumplami?

Ponadto moim zdaniem, kto sie nie zgadza z tym, ze Gosiewski wyglada glupio i dlatego jest glupi a przez to niebezpieczny, to sam tez jest na pewno glupi i niewyksztalcony, bo kto madry by powiedzial jakie dobre slowo o Gosiewskim? No normalnie nikt.

Caly wogole PiS to kurduple, nie to co Kwasniewski czy Miller, bo to byli, no po prostu giganci. To z powodu tego wzrostu PiS ma takie kompleksy, karakany jedne, konusy. Hehe, no i juz naleze do elity. Tak mi w TVN powiedzieli towarzysze i wspolpracownicy.

qatryk
Gość

oj RK, drogi nie do końca (choc oczywiście z końcowymi akapitami się zgodzę:> tzn z ta ironią). Twoje rozumowanie byłoby oki, gdybyś założył że przez tę Włoszczoe przejeżdza ino ten jeden ekspres.
Ekspres jak sama nazwa wskazuje ma jechac szybko, i jezeli będziemy sobie robili jakieś tam wyjątki, bo jakaś grupa ma gorzej to się okarze że ekspresem do krakowa będę jechał dobę bo bedzie musiał sie zatrzymać na każdej stacji.
Ja nie chce wchodzić w to czy to się opłaca czy nie. Problem polega nie na tym czy zatrzymywać kolej we Wloszczowej tylko na tym aby PKP sprywatyzować, do czego nikt się nie pali. Nie pali sie choćby dlatego że można pociąg zatrzymać na jakiejs mieścinie i cieszyć się poparciem wdzięcznych wyborców.
Gdyby kolej była prywatna i zatrzymywała sie we włoszczowej byłbym pewien że jest to kalkulacja czysto ekonomiczna. A tak bedziemy sobie zawsze gdybać czy to się opłaca czy nie.
I jeszcze raz se to napisze: odwróc swoje rozumowanie, i pomyśl gdyby tak wszystkim ludziom mieszkającym na wsi zatrzymywać pociąg, czego wymaga przeciez “sprawiedliwośc społeczna”, to okazałoby się że ci biedni ludzie do roboty w krakowie jeżdzą 5 godzin. Po to są pociągi ekspresowe, pośpieszne, podmiejsckie aby zatrzymywać się z danymi czestotliwościami.
No chyba że faworyzujesz Włoszczowian ponad mieszkańców Zadupia Środkowego, no to faktycznie moja argumentacja zupełnie się nie broni.

Andrzej
Gość
Andrzej

Koledze “Sinpix”-owi się zera z oprzecinkami pomyliły w tych rachunkach kosztu zatrzymania i ponownego rozruchu składu:
z jego danych wynika że zuzycie energii wyniesie :
(600A x3000V x 120s) + ( 200A x 3000V x 180s) = 324000000 Ws / 360000 Ws = …90kWh x 0,4 zł = 36 zł !!!!!!!!!!!!
od tego należało by odiąc energie wyprodukowaną przy hamowaniu… ze 20 kWh…….. oraz dodac prace druznika i miejsce parkingowe…… Dyrektor PKP miał rację.
Jaki z tego wniosek ? : że nieznajomośc matematyki moze byc przełożona na błedne decyzje polityczne………..